Raport nie pozostawia żadnych wątpliwości co do tego, że reforma niemieckich sił zbrojnych, która miała za zadanie zlikwidować pobór i pozostawić 170 tys. zawodowych dobrze wyszkolonych żołnierzy, się nie powiodła. Od 1 lipca 2011 r. pobór w Niemczech nie obowiązuje, a zamiast tego powstało na terenie całego kraju 15 tys. urzędów zaciągu do wojska, do których kobiety i mężczyźni mieli dobrowolnie zgłaszać się do służby. Młodzi Niemcy nie garną się jednak do służby wojskowej. Wojsko nie gwarantuje ich zdaniem zadowalających warunków socjalnych i bezpieczeństwa podczas misji zagranicznych. Raport pełnomocnika do spraw armii ujawnia wiele braków, i to zarówno w wyszkoleniu żołnierzy, jak i w sprzęcie. Brakuje amunicji do wykorzystywania ćwiczebnego, szkoleń, na misji w Afganistanie nie ma wystarczającej liczby helikopterów, szwankuje wyszkolenie zarówno rekrutów, jak i oficerów. Niemieckie wojsko nie ma żadnej motywacji do działania – stwierdza raport. Poza tym wśród powracających z misji międzynarodowych i pozostających na nich, zatrważająco rośnie liczba żołnierzy dotkniętych syndromem stresu pourazowego (PTSD). Syndrom ten, nazywany przez fachowców nerwicą wojenną lub nerwicą posttraumatyczną, jest ciężkim urazem psychicznym nabytym podczas działań bojowych. U niektórych osób zaburzenie to może się utrzymywać przez wiele lat i najczęściej przechodzi w trwałą zmianę osobowości.
W roku 2011 aż 922 żołnierzy zachorowało na syndrom PTSD. Niestety, nie ma ich kto leczyć, bo w armii brakuje psychologów i lekarzy psychiatrów. Młodzi ludzie nie chcą zaciągać się do takiego wojska. W zeszłym roku swój akces do Bundeswehry zgłosiło jedynie 4864 chętnych, z tego po trzech próbnych miesiącach ponad 900 od razu zrezygnowało. Reforma Bundeswehry miała na celu profesjonalizację armii i zwiększenie jej możliwości ekspedycyjnych przy jednoczesnym zmniejszeniu liczebności sił zbrojnych i wprowadzeniu oszczędności, ale zdaniem ekspertów oraz wojskowych związkowców na razie nic z niej nie wyszło.
