A jak już Orbán zgodził się wziąć kredyty z funduszu, to okazało się, że MFW będzie dyktował Węgrom… politykę podatkową. W Budapeszcie chciano obłożyć podatkami wielkie międzynarodowe korporacje, ale MFW stanął w ich obronie i kazał uznać, że te koncerny to na Węgrzech „święte krowy".
Unia Europejska domaga się z kolei… zmian w konstytucji Węgier. Ale jak ostatnio Bundestag w Berlinie zwiększył możliwość blokowania przez niemiecki parlament decyzji UE – Bruksela potulnie milczała. Cóż, w Unii duży może więcej, a mniejsi i biedniejsi mają pod górkę.
Ci sami, którzy dziś atakują Orbána, kiedyś pastwili się nad brytyjską premier Margaret Thatcher czy premierem Kaczyńskim. Brytyjka i Polak byli, a Węgier jest karany przez Unię. Powód? Wszyscy oni kierowali się interesem własnego kraju, który uznali za ważniejszy od oczekiwań Brukseli czy Berlina.
Komentarz europosła Ryszarda Czarneckiego w sobotniej "Gazecie Polskiej Codziennie"
