25-letni Giovanni wyemigrował do Wielkiej Brytanii i zatrudnił się jako kelner na „Titanicu”, który 10 kwietnia 1912 r. wyruszył w dziewiczy rejs przez Atlantyk. W nocy z 14 na 15 kwietnia statek zderzył się z górą lodową i zatonął. Zginęło wtedy 1500 pasażerów, a wraz z nimi Giovanni, który marzył o tym, by w Nowym Jorku rozpocząć nowe życie.
Wypadek „Costy Concordii” przypomniał młodej kobiecie o tragicznej śmierci stryjecznego dziadka.
– To było tak, jakby cała ta historia się powtórzyła – powiedziała Valentina Capuano włoskiemu dziennikowi „La Repubblica”. – Ludzie się potwornie bali. To było piekło – dodała.
