W wywiadzie zamieszczonym w weekendowym numerze francuskiej gazety Martonyi zaprzeczył głosom mediów i polityków z wielu innych państw, zaniepokojonych stanem demokracji i wolności słowa na Węgrzech.
Zdaniem ministra, formułowanie opinii typu, że Węgry stają się państwem totalitarnym, jest niedopuszczalne i „podyktowane czasem motywami czysto politycznymi”. Według niego, „określanie Viktora Orbana jako dyktatora jest kompletnie absurdalne i niesprawiedliwe”.
- Nie mogę zaakceptować kwestionowania naszego głębokiego zaangażowania na rzecz wartości europejskich. Walczę o te wartości od dekad i zamierzam to kontynuować, podobnie jak moja polityczna rodzina (centroprawicowa partia Fidesz Orbana – przyp. red.) - podkreślił Martonyi.
Pytany przez „Le Figaro” o powody wprowadzenia ostatnio dużych zmian w konstytucji węgierskiej, Martonyi odparł:
- Wypada spytać raczej: dlaczego nie zmieniać konstytucji, skoro byliśmy jedynym państwem, które nie uczyniło tego po upadku komunizmu?.
Martonyi nawiązał także do krytyki dotyczącej wprowadzenia do preambuły nowej konstytucji odniesienia do chrześcijaństwa.
- Krytykuje się naszą preambułę, jej odniesienie do chrześcijaństwa i wspomnienie o naszym hymnie: „Boże, zbaw Węgrów”. Ale nasz kraj nie istniałby bez chrześcijaństwa - uważa szef węgierskiej dyplomacji.
Zapowiedział on również, że rząd Orbana jest „gotowy do dyskusji” z instytucjami UE, które ostatnio skrytykowały Budapeszt za politykę wewnętrzną, w tym za reformę banku centralnego. Zdaniem KE, te zmiany kładą kres niezależności tego banku.

