Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Mistrzowie gaf 2011

Międzynarodowa polityka to beczka bez dna, jeśli chodzi o gafy i żenujące wpadki. Niewielu politykom udało się ich uniknąć w mijającym roku 2011.

Autor:

Międzynarodowa polityka to beczka bez dna, jeśli chodzi o gafy i żenujące wpadki. Niewielu politykom udało się ich uniknąć w mijającym roku 2011. W rankingu gafiarzy zdecydowanie prowadzi prezydent Francji Nicolas Sarkozy.

Kryzys eurostrefy, konflikt na Bliskim Wschodzie, interwencja NATO w Libii mocno nadszarpnęły nerwy francuskiego prezydenta. Ciągłe napięcie, stres i kłótnie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel musiały znaleźć w pewnym momencie upust. Nastąpiło to podczas szczytu G20 w Cannes w listopadzie. Przed rozpoczęciem oficjalnej części spotkania Sarkozy uciął sobie pogawędkę z prezydentem USA Barackiem Obamą, który miał do niego pretensję, że głosował za przyjęciem Palestyńczyków do UNESCO. Rozmowa szybko zeszła na temat premiera Izraela Benjamina Netanjahu. – Nie mogę już na niego patrzeć. To kłamca – krzyczał Sarkozy. – Możliwe, że masz go dość, ale ja muszę spotykać się z nim codziennie – odparł Obama. Obaj panowie nie wiedzieli, że mikrofony były już włączone i wszyscy usłyszeli, co mówią, z dziennikarzami włącznie.

To jednak nie powstrzymało Sarkozy’ego przed tym, by powtórzył swój błąd. Kilka godzin później, znów w rozmowie z Barackiem Obamą, skarżył się na byłego już premiera Grecji Jeorjosa Papandreu. – On ma wszystko w d…ie. To niedomyty kretyn. Zrujnował nam szczyt G20 – mówił prezydent Francji. Skąd ta wściekłość? Wywołała ją zapowiedź Papandreu, że zanim przyjmie pakiet ratunkowy od UE, przeprowadzi w Grecji referendum w tej sprawie. – To wariat – oburzał się Sarkozy. I dodał, bardziej łagodnie: „Nie ma co go opieprzać z tego powodu. On i tak ma depresję”. W czasie tej rozmowy mikrofony również były włączone i dziennikarzom francuskiej gazety „Le Parisien” udało się nagrać ją w całości.

Liczne faux pas przydarzyły się również innym członkom francuskiego rządu. Minister ds. przemysłu Eric Besson umieścił nieco dwuznaczną wiadomość na portalu Twitter: „Kiedy wracam do domu, to od razu kładę się do łóżka, taki jestem zmęczony. Z tobą?”. Do ministerstwa napłynęło natychmiast tysiące skarg od oburzonych kobiet. Besson twierdził, że tweeta wysłał omyłkowo. W maju rzecznik kanclerz Niemiec Angeli Merkel Steffen Seibert zaliczył podobną wpadkę na Twitterze. „Obama odpowiada za śmierć tysięcy niewinnych ludzi” – napisał Seibert. Chodziło mu oczywiście nie o prezydenta USA, tylko o Osamę bin Ladena, nieżyjącego już szefa Al-Kaidy. Premier Francji François Fillon udowodnił zaś, że raczej słabo zna się na energetyce. Podczas debaty we francuskiej izbie niższej zamiast „gaz de schiste” (gaz łupkowy) mówił „gaz de shit” (gaz gówniany), wywołując raz za razem śmiech na sali. 

Pełna gaf i pomyłek była także walka wyborcza Republikanów w USA, którzy wyłaniają w prawyborach swojego kandydata na prezydenta. Jedna z pretendentek z Minnesoty, Michelle Bachmann, oświadczyła w telewizji, że jeśli zostanie prezydentem, to „zlikwiduje amerykańską ambasadę w Iranie”. Sęk w tym, że USA już od 1980 r. nie mają tam placówki dyplomatycznej. Jej rywal, były gubernator Massachusetts, stał się przedmiotem żartów po tym, jak poinformował telewidzów: „Jestem Mitt Romney i takie jest też moje imię”. Dobrze wiedzieć, prawda?

Tekst ukazał się w aktualnym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"




Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat