Tuż przed metą, przed wymalowanym na szosie numerem 143, z którym startował w Tour de Pologne Lambrecht, jego sześciu kolegów klubowych zatrzymało się, zdjęło kaski i minutą ciszy uczciło Jego pamięć, podobnie jak stojący kilka metrów dalej pozostali uczestnicy wyścigu.
Przy mecie stali też członkowie sztabu belgijskiej drużyny. Wiele osób miało łzy w oczach.
We wtorek nie ścigano się. Etap, skrócony do 133 km, nie będzie liczony do klasyfikacji generalnej.
Był to pierwszy śmiertelny wypadek kolarza w Tour de Pologne, odkąd w 1993 roku dyrektorem wyścigu został Czesław Lang.
Do wypadku doszło w pierwszej części poniedziałkowego etapu w miejscowości Bełk koło Żor. 22-letni Belg uderzył w betonowy przepust na drodze i na miejscu był reanimowany, a następnie przewieziony do szpitala w Rybniku. Zmarł na stole operacyjnym.
Według niepotwierdzonych jeszcze informacji, Lambrecht najechał na wtopiony w asfalt plastikowy element odblaskowy i stracił równowagę. W tym miejscu droga była prosta, szeroka i dobrej jakości, a peleton jechał powoli, ok. 35 km/h.