Za głównego faworyta wyścigu uchodzi Jonas Vingegaard. Dla Duńczyka będzie to dziewiąty wielki tour. Pięć razy startował w Tour de France, trzykrotnie we Vuelta a Espana, ale w Giro d'Italia pojedzie po raz pierwszy.
„Od kilku lat mój program wyścigowy był bardzo podobny. Poczułem potrzebę zmiany. Giro to świetny cel, nowe wyzwanie, którego potrzebowałem, a przy tym jestem przekonany, że będzie to dobre przetarcie przed Tour de France”
- powiedział 29-letni zawodnik ekipy Visma-Lease a Bike w wywiadzie dla „La Gazzetta dello Sport”.
Osiągnięcia Vingegaarda w wielkich tourach mówią same za siebie. Z wyjątkiem pierwszego startu w Hiszpanii w 2020 roku, wszystkie następne kończyły się co najmniej drugą lokatą. W Tour de France triumfował dwukrotnie (2022, 2023) i trzy razy zajął drugie miejsce, ustępując tylko Słoweńcowi Tadejowi Pogacarowi. W Hiszpanii zwyciężył w ubiegłym roku, a w 2023 był drugi za kolegą klubowym Amerykaninem Seppem Kussem.
Vingegaard ma szansę zostać ósmym kolarzem w historii z potrójną koroną Giro-Tour-Vuelta. I uczynić to... przed Pogacarem, któremu brakuje wygranej w Hiszpanii. Słoweniec ścigał się tam tylko w 2019 roku, u progu kariery.
W Bułgarii odbędą się trzy pierwsze etapy. To 16. początek Giro poza granicami Włoch. W przeszłości kolarze startowali z San Marino, Monako, Belgii, Watykanu, Grecji, Francji, Holandii, Danii, Irlandii Północnej, Izraela, Węgier, a w 2025 roku z Albanii.
W 109. edycji wyścigu zaplanowano jedną jazdę indywidualną na czas. Do tego dochodzi osiem płaskich etapów, siedem pagórkowatych i pięć górskich.
Rywalizacja zakończy się 31 maja w Rzymie.