Oba zespoły nie mają już szans na awans do kolejnej fazy turnieju. Zadecydowały o tym porażki z Węgrami i Islandią. Polacy przegrali 21:29 i 23:31, a zespół Italii, odpowiednio, 26:32 i 26:39.
Stawką spotkania będzie nie tylko trzecie miejsce w grupie, ale także lepsze rozstawienie w losowaniu kwalifikacji mundialu 2027, których gospodarzem będą Niemcy.
Wszystko w naszych rękach. Wiem, że to dla nas będzie mecz o wszystko, a nie tylko o honor. Liczę, że pokażemy się z dobrej strony
– powiedział rozgrywający Michał Olejniczak dla TVP Sport.
Obie drużyny dotąd mierzyły się 17 razy. 13-krotnie triumfowali biało-czerwoni, dwa mecze wygrali rywale, dwa razy zanotowano remis.
Zespół Italii w poniedziałek przeprowadził ostatni trening przed spotkaniem. Rywale dużo ćwiczyli warianty gry w ataku, próbując znaleźć sposób na polską obronę 6-0 i 5-1. "Pracujemy nad tym, szukając odpowiednich rozwiązań. Zobaczymy, jak to się uda" - przyznał lewoskrzydłowy Gianluca Dapiran, cytowany przed stronę federacji włoskiej.
Włosi przyznają, że fizycznie czują się już trochę zmęczeni. Kilku z nich występuje w ligach zagranicznych, m.in. MVP meczu z Madziarami bramkarz Lipska Domenico Ebner czy rozgrywający Andrea Parisini z francuskiego Limoges Handball.
"Postaramy się wykorzystać resztę naszej energii, aby spróbować wygrać. Wiemy, że na tym poziomie trzeba dawać z siebie wszystko przez 60 minut, a w ostatnim kwadransie (meczu z Węgrami) spudłowaliśmy zbyt wiele rzutów. To oczywiste, że takie sytuacje kończą się karą"
– skwitował Dapiran.
Wtorkowy mecz Polska - Włochy rozpocznie się o godz. 18.00.