Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Polska przygotowuje się do meczu z Albanią: Podchodzimy bardzo poważnie i z dużym szacunkiem

Piłkarz reprezentacji Kamil Glik przyznał przed czwartkowym meczem eliminacji mistrzostw świata z Albanią w Warszawie, że biało-czerwoni traktują rywala z dużym szacunkiem i respektem. "To taki trochę włoski zespół. Z włoskim trenerem i wieloma piłkarzami z Serie A" - dodał.

Autor:

Polacy rozegrają w tym miesiącu trzy mecze kwalifikacyjne. Najpierw zmierzą się z Albanią w Warszawie, następnie w niedzielę z San Marino w Serravalle oraz 8 września z Anglią ponownie na PGE Narodowym.

- Na pewno podchodzimy z dużym respektem do drużyny Albanii, bo wiemy, na co ją stać. Analizowaliśmy grę przeciwnika. To mocna drużyna, trochę włoska, z selekcjonerem włoskim (Edoardo Reją) i wieloma zawodnikami grającymi w Serie A. Podchodzimy więc bardzo poważnie i z dużym szacunkiem. Nie myślimy na razie o meczu z Anglią. Żeby grać z tym zespołem o konkretną stawkę, trzeba najpierw pokonać Albanię

 - powiedział Glik podczas środowej konferencji prasowej na PGE Narodowym.

Przyznał, że bardzo się cieszy z powrotu na ten stadion. Z uwagi na pandemię COVID-19 reprezentacja nie grała tutaj prawie od dwóch lat.

- Nie tylko my, piłkarze, ale chyby wszyscy cieszymy się, że wracamy na stadion, na którym zagraliśmy wiele fajnych meczów. Ostatni raz o punkty przegraliśmy tutaj w 2013 roku, z Ukrainą 1:3. Wracają kibice, to też dla nas wartość dodana

 - podkreślił doświadczony obrońca.

Zapewnił, że mimo nieobecności z powodów zdrowotnych kilku piłkarzy atmosfera jest bardzo dobra.

- Jak zawsze w kadrze narodowej. Owszem, mamy problemy kadrowe, szczególnie wśród piłkarzy ofensywnych, ale trzeba sobie bez nich radzić. Miejmy nadzieję, że powołani w ich miejsce zawodnicy wejdą w buty nieobecnych kolegów i pokażą odpowiednią jakość

 - zaznaczył Glik.

Z czego, jego zdaniem, wynika słabsza w tym roku dyspozycja defensywy reprezentacji Polski?

- Coś za coś. Wcześniej traciliśmy mniej goli, ale tez mniej strzelaliśmy. Teraz stwarzamy więcej okazji, ale to być może kosztuje nas właśnie coś w defensywie. Pracujemy, żeby bramek tracić jak najmniej albo w ogóle, a z przodu tworzyć tyle okazji, ile ostatnio

- podkreślił.

Na ile punktów liczy w trzech wrześniowych meczach?

Gramy o dziewięć punktów, bo zawsze gra się o zwycięstwo. Nie ma co mówić o konkretnych prognozach. Przed Euro stawialiśmy sobie cele, a potem wychodzi nie do końca tak, jak byśmy sobie życzyli. Chcemy wygrać wszystkie trzy mecze

- zaznaczył.

33-letni obrońca występuje obecnie w Serie B - jego drużyna Benevento spadła w maju z włoskiej ekstraklasy. Latem Glik nie zmienił klubu, choć - jak przyznał - były pewne propozycje.

- Pojawiło się kilka tematów, mniej lub bardziej poważnych. Po powrocie do Benevento trenowałem na pełnych obrotach, nie zaprzątałem sobie tym głowy. Dlatego występuję od początku sezonu, w pełni przygotowany. Jak wspomniałem, pojawiły się możliwości transferu, ale z różnych powodów nie zostały dograne do końca. Zobaczymy, co się wydarzy za pół roku czy rok. Mam pełen szacunek do mojego pracodawcy i na pewno korona z głowy mi nie spadnie, jeśli przez pół roku czy rok będę grać w drugiej lidze włoskiej

- zakończył Glik.

Polacy zaczęli kwalifikacje mistrzostw świata od marcowych spotkań: z Węgrami na wyjeździe (3:3), Andorą u siebie (3:0) i Anglią na wyjeździe (1:2).

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Sport