Spotkanie w Filadelfii rozpoczęło się zgodnie z planem, a Francuzi szybko objęli prowadzenie po golu Kyliana Mbappé. Tuż przed przerwą nad stadionem pojawiły się jednak grzmoty i intensywne opady, które – zgodnie z amerykańskimi przepisami bezpieczeństwa – wymusiły natychmiastowe zawieszenie meczu.
Dublet Mbappe i burza na mundialu
Druga połowa ruszyła dopiero po blisko dwóch godzinach, a Didier Deschamps przyznał, że nigdy wcześniej nie doświadczył podobnej sytuacji.
Tak po prostu jest. Nie da się walczyć z deszczem i piorunami, kiedy istnieje ryzyko. To były szczególne okoliczności. Mam nadzieję, że się nigdy nie powtórzą
- stwierdził Deschamps żartując, że w przerwie grał z piłkarzami w karty.
Po wznowieniu gry Mbappé dopisał drugie trafienie, a jego dublet – rozdzielony niemal trzema godzinami – pozwolił mu zrównać się z Miroslavem Klose w klasyfikacji strzelców wszech czasów mistrzostw świata. Francuz ma już 16 bramek, ustępując jedynie Lionelowi Messiemu, który prowadzi z dorobkiem 18 goli.
Rekordy są po to, by je bić. Kylian ma już na koncie 100 występów w reprezentacji. Zawsze strzelał gole i nadal będzie strzelał. Messi i Cristiano Ronaldo są znacznie starsi. Nie wiem jak długo będzie grać Kylian, ale dopóki będzie czuł się dobrze na boisku, będzie strzelać mnóstwo goli
- powiedział selekcjoner Francji.
Wynik ustalił Ousmane Dembélé. Irak poniósł drugą porażkę w turnieju, wcześniej przegrywając 1:4 z Norwegią, ale wciąż ma szansę na awans z trzeciego miejsca. Trener Graham Arnold przyznał, że Mbappé był nie do zatrzymania, a walka o koronę króla strzelców – z udziałem Messiego, Haalanda i Francuza – zapowiada się fascynująco. Ostatnia kolejka grupy I, w której Francja zmierzy się z Norwegią, a Irak z Senegalem, zostanie rozegrana w piątek o 21.00