Jak pisał wówczas "Przegląd Sportowy", drużyna narodowa napotkała problemy w podróży na historyczny debiut w Budapeszcie. Polscy piłkarze wyruszyli z Krakowa w piątek 16 grudnia przed południem i mieli być na miejscu następnego dnia około godziny 12. Jednak na skutek awarii pociągu, Biało-czerwoni nie zdążyli na przesiadkę i do Budapesztu dojechali dopiero przed północą. Przyjazd do hotelu i kolacja zajęły piłkarzom kolejne dwie godziny, a na śniadanie trzeba było wstać przed 9, więc zawodnicy nie zdołali odpowiednio wypocząć po podróży. O poranku byli:
Niewypoczęci, ociężali, pochmurni jak niebo w tym dniu.
Jedyną bramkę w meczu toczonym w trudnych warunkach zdobył w 18. minucie środkowy napastnik Jeno Szabo. Przegrana na wyjeździe 0:1 nie przynosiła ujmy Biało-czerwonym. Węgrzy już wówczas byli zaliczani do europejskiej czołówki.
Polaków prowadził Węgier
Trenerem Polaków był wówczas... Węgier Imre Pozsonyi. Biało-czerwoni zagrali przeciwko Madziarom w następującym składzie: Jan Loth - Ludwik Gintel, Artur Marczewski - Zdzisław Styczeń, Stanisław Cikowski, Tadeusz Synowiec - Stanisław Mielech, Wacław Kuchar, Marian Einbacher, Leon Sperling - Józef Kałuża.
W gronie reprezentantów Polski, przygotowujących się do meczu przez kilka tygodni w Krakowie, najwięcej graczy pochodziło z zespołu ówczesnego mistrza kraju - Cracovii. "Pasy" reprezentowało siedmiu zawodników: Cikowski, Gintel, Kałuża, Mielech, Sperling, Styczeń i Synowiec. Z krakowskiego klubu był również selekcjoner Pozsonyi. Poza tym do kadry na historyczne spotkanie powołano piłkarzy z Polonii Warszawa, Pogoni Lwów i Warty Poznań.