Mecz długo nie przypominał wcześniejszych klasyków przy Bułgarskiej. Jagiellonia skutecznie neutralizowała ofensywę Lecha, a gospodarze przez ponad pół godziny nie potrafili zagrozić Abramowiczowi. Dopiero w 43. minucie Joel Pereira idealnie dośrodkował na głowę Pablo Rodrigueza, który otworzył wynik. Goście odpowiedzieli tuż przed przerwą — Yuki Kobayashi huknął z 25 metrów w samo okienko.
Lech liderem Ekstraklasy
Po zmianie stron Lech przyspieszył, ale długo brakowało konkretów. Palma zmarnował świetną okazję, Agnero strzelał groźnie z dystansu, a Jagiellonia próbowała kontrować. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, nadeszła kluczowa akcja.
W 87. minucie Gumny wyskoczył najwyżej po rzucie rożnym Michała Gurgula i trafił głową. Marciniak początkowo uznał, że Mońka zablokował interwencję bramkarza, ale po analizie VAR zmienił decyzję. Frederiksen mówił po meczu o „podręcznikowym użyciu VAR”, Siemieniec — że to sytuacja z gatunku tych, które zależą od interpretacji arbitra.
Arbiter ocenił, że była to sytuacja boiskowa, walka o piłkę. Często takie sytuacje zależą od sędziego, od tego, jaki ustali margines tej walki. Nie ja jestem od oceniania arbitra. Gdybym był trenerem Lecha, pewnie uznałbym, że nic się nie wydarzyło. Zawsze są jakieś emocje, ale nie chciałbym szukać sprawiedliwości
- powiedział szkoleniowiec Jagi.
Lech utrzymał prowadzenie do końca, kontrolując piłkę i tempo gry. Poznaniacy dzięki wygranej wyprzedzili w tabeli Legię Warszawa i są liderem rozgrywek z 13 punktami zdobytymi w pięciu meczach. Jagiellonia ma 9 pkt. i zajmuje szóstą pozycję.