Choć Cristiano Ronaldo wyszedł w wyjściowym składzie i rozegrał swój kolejny, historyczny mecz w kadrze (już 234 występy), tym razem musiał obejść się smakiem i nie wpisał się na listę strzelców. Na Estadio Jose Alvalade w Lizbonie gospodarze prowadzili z Walią od 22. minuty po ładnym strzale z dystansu Joao Felixa.
Nieskuteczny Cristiano Ronaldo
Doświadczony Portugalczyk zmarnował jednak kilka dogodnych okazji – najbardziej jaskrawym przykładem była sytuacja z 50. minuty, gdy po dośrodkowaniu Pedro Neto przeniósł piłkę nad poprzeczką.
🚨 RONALDO HUGE MISS 😱
— Football on Predict (@FConPredict) September 24, 2026
Cristiano Ronaldo somehow misses from point-blank range for Portugal against Wales 😭 pic.twitter.com/kKYM6O0J3V
W 68. minucie 41-letni napastnik został zmieniony przez Goncalo Ramosa, a Walijczycy w samej końcówce byli o krok od sprawienia niespodzianki, trafiając w poprzeczkę i oglądając desperacką interwencję Rubena Diasa, który wybił piłkę z linii bramkowej.
Strzelecki popis Erlinga Haalanda
Absolutną gwiazdą czwartkowych spotkań był z kolei Erling Haaland. Napastnik Manchesteru City potwierdził zabójczą formę, strzelając dwie bramki. Norwegowie na stadionie Ullevaal w Oslo już po 20 minutach prowadzili 2:0 po golach Oscara Bobba i właśnie Haalanda. Duńczycy rzucili się jednak do odrabiania strat, doprowadzając do remisu za sprawą Mikkela Damsgaarda i Rasmusa Hojlunda. Ostatnie słowo należało jednak do gwiazdy Manchesteru City, która w swoim 56. występie w kadrze zapewniła Norwegii cenne i niezwykle emocjonujące zwycięstwo 3:2.
🚨 HAALAND WINS IT 🇳🇴
— Football on Predict (@FConPredict) September 24, 2026
Erling Haaland scores the winning goal as Norway beat Denmark 3-2 🔥
pic.twitter.com/jROaodoCD0
Ogromnych emocji dostarczył także hit na Johan Cruijff Arena, gdzie Holandia podejmowała Niemcy. Spotkanie od pierwszych minut stało na najwyższym poziomie i obfitowało w zwroty akcji. Już w 12. minucie Virgil van Dijk umieścił piłkę w siatce głową po rzucie rożnym, jednak po interwencji systemu VAR sędzia dopatrzył się faulu i nie uznał gola holenderskiego obrońcy.
Przed przerwą to Niemcy objęli prowadzenie za sprawą Felixa Nmechy. Gdy wydawało się, że goście dowiozą skromną zaliczkę do końcowego gwizdka, w doliczonym czasie gry Holendrzy przeprowadzili zabójczy kontratak. Ruben van Bommel dośrodkował w pole karne, a Cody Gakpo precyzyjnym uderzeniem bez przyjęcia ustalił wynik na 1:1.
Emocje w europejskim futbolu nie zwalniają jednak tempa. Już w piątek do rywalizacji w dywizji B przystąpi reprezentacja Polski. Podopieczni polskiego sztabu szkoleniowego zagrają na Stadionie Narodowym z Bośnią i Hercegowiną, a w dalszej fazie grupowej ich rywalami będą także Szwecja oraz Rumunia.