Wygrany przez Barcelonę 1:0 rewanżowy mecz półfinału Pucharu Hiszpanii z Atletico Madryt był kolejnym zwycięstwem katalońskiej ekipy z Wojciechem Szczęsnym. Kiedy Polak stoi w bramce Barcelony, to drużyna prowadzona przez Hansiego Flicka nie przegrywa.
Wojciech Szczęsny od czasu debiutu w barwach Barcelony śrubuje niesamowity rekord. W środę Blaugrana awansowała do finału Pucharu Króla po jednobramkowym zwycięstwie z Atletico Madryt. Dla Szczęsnego było to dziewiętnasty mecz w barwach Dumy Katalonii i dziesiąty z czystym kontem. Barca z byłym reprezentantem Polski w składzie wygrała 17 meczów i zanotowała dwa remisy.
To był mój dziewiętnasty mecz z rzędu bez porażki. Przyjemnie się gra w takich spotkaniach, gdzie pomimo tej presji w końcówce mam tylko nic nie zepsuć. Bardzo przyjemna robota. Polecam na przyszłość wszystkim Polakom: pracujcie ciężko, żeby mieć podobną
- z uśmiechem stwierdził Szczęsny w rozmowie z TVP Sport.
Popisy Szczęsnego sprawiają, że jest on nazywany już szczęśliwym talizmanem Barcelony, która prowadzi w La Liga, zdobyła też już Superpuchar Hiszpanii. Drużyna kierowana przez niemieckiego trenera Hansiego Flicka oprócz awansu do finału Pucharu Króla, gdzie 26. kwietnia zmierzy się z Realem Madryt, ma też chrapkę na triumf w Champions League. Tutaj z kolej w ćwierćfinale rywalem ekipy Szczęsnego i najskuteczniejszego strzelca La Liga - Roberta Lewandowskiego będzie Borussia Dortmund.