Przed meczem z Kazachstanem, nawet na wyjeździe, Polacy byli zdecydowanymi faworytami.
Przebieg pierwszej połowy tylko to potwierdzał. Najpierw gola strzelił Kapustka, później podwyższył Lewandowski i na przerwę biało-czerwoni schodzili z wyraźną przewagę.
To co się stało w drugiej części jest jednak trudne do zrozumienia. Polacy grali niedokładnie, nerwowo, a przede wszystkim fatalnie w obronie. Dwie bramki strzeli Siergiej Chiżniczenko i zrobiło się niespodziewanie 2:2.
Wynik już się nie zmienił. Remis z drużyną uważaną za najsłabszą w naszej grupie to spora niespodzianka.