Legia Warszawa po raz drugi z rzędu i dziewiąty w historii została mistrzem Polski, wygrywając finał Orlen Basket Ligi 4–3 po decydującym zwycięstwie 78:70 nad Orlen Zastalem Zielona Góra. Seria, która po raz trzeci z rzędu rozstrzygała się w siódmym meczu, była pokazem charakteru, fizyczności i odporności obu ekip. – Drugie złoto smakuje inaczej, ale tak samo dobrze – przyznał kapitan Legii Michał Kolenda, podkreślając wyjątkowość triumfu przed własną publicznością.
Finał dla Legii
Ogromne emocje towarzyszyły także trenerowi Heiko Rannuli, który zdobył z Legią drugi tytuł w niecałe dwa lata pracy w Warszawie. Estończyk zwrócił uwagę na kluczową rolę kibiców i fakt, że decydujący mecz odbył się w stolicy. Prezes PZKosz Grzegorz Bachański chwalił poziom finału i formę kadrowiczów, choć przyznał, że ich późne dołączenie do zgrupowania to „mały kłopot”.
Zastal, który do play off wchodził z siódmego miejsca, był o krok od sensacji. "Chcieliśmy złota i tylko o nim mówiliśmy" – mówił rozczarowany, ale dumny z zespołu Andrzej Mazurczak. Najlepszym zawodnikiem finałów został Andrzej Pluta, który w decydującym meczu zdobył 15 punktów.
To niesamowite uczucie zdobyć miano MVP przed własną publicznością, ale to zasługa wszystkich w zespole. Największa naszą siłą było to, że w każdym momencie spotkania, w każdym meczu inny zawodnik mógł wziąć odpowiedzialność za drużynę i to robił to. Były lepsze i gorsze chwile, ale cel był zawsze jeden. Gdy doszliśmy do finału, to nie miałem wątpliwości, że wygramy
– podkreślał MVP, który już szykuje się do zgrupowania reprezentacji.
Legia świętuje złoto w roku 110-lecia klubu, pozostając mistrzem po raz pierwszy od 2019 roku.