W jeździe na czas McNulty wyprzedził Włochów – o 12 sekund Lorenzo Milesiego (Movistar) oraz o 15 Matteo Sobrero (Red Bull-Bora-hansgrohe). W całym wyścigu Amerykanin uzyskał przewagę 29 sekund nad kolejnym Włochem - Antonio Tiberim (Bahrain-Victorious) oraz 37 nad Sobrero.
Ostatni TdP Rafała Majki
Majka był w niedzielę 16., a w klasyfikacji generalnej ósmy, ze stratą 59 sekund do młodszego kolegi z zespołu. 27-letni McNulty przystępował do „czasówki” jako faworyt. To jego specjalność. W ubiegłym roku wygrał etapy jazdy na czas we Vuelta a Espana, Tour de Suisse oraz UAE Tour, a także był piąty w igrzyskach olimpijskich w Paryżu.
Winners of the 82. Tour de Pologne. ORLEN GC.
— Tour de Pologne (@Tour_de_Pologne) August 10, 2025
1. MCNULTY Brandon (UAD)
2. TIBERI Antonio (TBV)
3. SOBRERO Matteo (RBH)#ORLEN #PZU #LOTTO #TotalizatorSportowy #Decathlon #KopalniaSoliWieliczka pic.twitter.com/QzMyYxtXFe
W Wieliczce miał do odrobienia siedem sekund do prowadzącego po sześciu etapach Monakijczyka Victora Langellottiego (Ineos Grenadiers), który pokonał go w sobotę w Bukowinie Tatrzańskiej. Straty odrobił z nawiązką już przed półmetkiem i zwyciężył z dużą - jak na Tour de Pologne - przewagą. Choć w cyklu World Tour odniósł siedem zwycięstw, to po raz pierwszy wygrał klasyfikację generalną wyścigu tej rangi. McNulty jest pierwszym kolarzem ze Stanów Zjednoczonych na liście zwycięzców Tour de Pologne.
Cały wyścig stał pod znakiem pożegnania Rafała Majki. Dwa zwycięstwa w klasyfikacji górskiej Tour de France i na trzech etapach w tym wyścigu, dwa wygrane odcinki we Vuelta a Espana, brązowy medal olimpijski z Rio de Janeiro, triumf w Tour de Pologne 2014 – to największe sukcesy „Zgreda” z podkrakowskich Zegartowic, najwybitniejszego, obok Michała Kwiatkowskiego, polskiego kolarza XXI wieku. Decyzję o pożegnaniu się z wyczynowym sportem ogłosił na dzień przed startem TdP we Wrocławiu. Są to ostatnie tygodnie jego kariery, którą zakończy prawdopodobnie 11 października „monumentem” Il Lombardia.
Ready! 🫡 #UAETeamEmirates #WeAreUAE #TourdePologne pic.twitter.com/r4MzQkIYga
— Rafał Majka (@majkaformal) August 10, 2025
Majka skupiał uwagę kibiców na starcie i mecie każdego etapu, wszędzie gorąco dopingowany. Nie był to dla niego łatwy wyścig. Na trzecim etapie do Wałbrzycha mocno poobijał się w kraksie na zjeździe z Przełęczy Walimskiej (najbardziej ucierpiał jego młodszy kolega z zespołu Włoch Filippo Baroncini, który przebywa w szpitalu w śpiączce farmakologicznej, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo). Po wypadku Majka narzekał na obite udo i sam przyznał, że w nocy poprzedzającej następny etap do Cieszyna był podłamany. Jechał jednak dalej. Dla kibiców – podkreślał.
Pożegnał się z fanami efektownie, dając show na sobotnich pętlach wokół Bukowiny Tatrzańskiej, dyktując mordercze tempo, w czym nie przeszkodził mu nawet defekt na ściance Harnaś i konieczność pościgu za czołówką. Wspierał swoich kolegów z drużyny – McNulty’ego i Szwajcara Jana Christena, ale zdaniem wielu obserwatorów był tego dnia najsilniejszy w stawce.
Kwiatkowski, powracający do peletonu po blisko pięciomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją kolana, nie ukończył wyścigu z powodu choroby. On również pracował nie na swoje konto, lecz rozprowadzał w końcówkach etapów kolegów z zespołu Ineos Grenadiers, najczęściej triumfatora z Wałbrzycha i całej klasyfikacji punktowej Brytyjczyka Bena Turnera.