Rhein-Neckar pokazało, że do końca będzie walczyć o pierwsze miejsce w grupie B Champions League - piłkarze prowadzeni przez Nikołaja Jacobsena wiedzieli, że porażka (a mieli już na koncie przegraną i remis) wyeliminuje ich z walki o pierwszą pozycję. Postawili wszystko na jedną kartę, rzucając wszystkie siły na mecz z Vive. Opłaciło się, chociaż jeszcze do przerwy prowadzili nieznacznie, bo 16:15.
W pierwszej połowie obie ekipy grały bramka za bramkę, jednak kieleckim obrońcom „urywali się” Gonzales i Larsen. Do stanu 9:8 Vive kontrolowało przebieg spotkania, potem w kieleckiej drużynie coś jakby się zacięło - gospodarze popełniali coraz więcej prostych błędów, a ratowała ich tylko skuteczność Karola Bieleckiego, na którego gole rywale odpowiadali jednak z namiastką.
Drugą połowę świetnie zaczęli Niemcy, którzy w 35. minucie prowadzili już 20:15, a kilka minut później 26:18. W tym momencie Vive wyglądało już na pogodzone z porażką i ostatecznie kielczanie przegrali 26:34.