Bardzo się cieszę, że znowu współpracujemy przy organizacji SuperMeczu. Dwa lata temu była Barcelona, niedawno mieliśmy finał Ligi Mistrzów Barcelona–Juventus, a teraz zagramy z Włochami na PGE Arenie – mówi Tomasz Rachwał, prezes Polish Sport Promotion. – Jest to wydarzenie na skalę światową, przede wszystkim pod względem medialnym. Mecz transmitowany będzie do wielu krajów i skala rażenia jest bardzo duża. Jeśli chodzi o ceny biletów, to będą one kosztowały od 90 do 950 zł, w zależności od kategorii – zdradził.
Juventus ma za sobą znakomity sezon. W świetnym stylu po raz 31. wywalczył mistrzostwo Włoch, a do tego dołożył jeszcze krajowy Puchar i finał Champions League.
Mamy dużo szczęścia, że Juventus w tym sezonie zaszedł tak wysoko w Lidze Mistrzów. Przez to spotkanie ma dużo większą wartość. Miałem trzy lata, gdy Lechia mierzyła się ostatni raz z Juventusem. W domu trwają dyskusje na temat tego, czy byłem wtedy na stadionie. Ojciec twierdzi, że byłem, ja do końca nie pamiętam – śmieje się Jarosław Bieniuk, do niedawna piłkarz, a obecnie działacz Lechii.
Gdański klub w całej swojej historii tylko raz grał w europejskich pucharach – w 1983 r. w I rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów zmierzył się właśnie z Juve. U siebie drugoligowy wówczas klub przegrał tylko 2:3, ale na wyjeździe zespół z Michelem Platinim i Zbigniewem Bońkiem w składzie pokonał Polaków aż 7:0.
Mecz Lechia–Juventus ma mieć wyjątkową otoczkę.
Stara Dama ma przyjechać do Gdańska w najsilniejszym składzie. Na PGE Arenie mają się pojawić – jeśli latem nie opuszczą Turynu – m.in. Andrea Pirlo, Gianluigi Buffon, Carlos Tevez, Alvaro Morata, Paul Pogba czy najnowszy nabytek z Realu Madryt – Sami Khedira.Na pewno zaprosimy Bońka. Nie wiemy natomiast, czy pojawi się Platini – mówi Rachwał, który liczy też, że na stadionie pojawi się Lech Wałęsa, fetowany przez kibiców na meczu Lechia–Juventus w 1983 r.