40- letnia kolarka Christiane Koschier-Bitante trenowała przed wyścigiem we włoskim Colloredo. Początkowo po trafieniu w ramię, nogę i lewe biodro nie czuła bólu. Myślała, że hałas towarzyszył pęknięciu opony. Po chwili zobaczyła krew i zasłabła. Odwieziono ją do szpitala i wyciągnięto z niej śrut. Strzały nie było groźne. Wróciła od razu do domu.
- Byłam szczęśliwa. To mogło się skończyć dużo gorzej. Pocisk mógł trafić w głowę - powiedziała kolarka cytowana przez gwizdek24.se.pl.
Myśliwy nie poczuwa się do winy. Mówi, że celował z biegnącego zająca. Ciekawe jest to, że - jak podają media - strzelał z odległości mniejszej niż 50 metrów. Spudłował, czy uznał kobietę na rowerze za zająca?