- Dominiko, masz za sobą świetny tydzień i gratuluję ci sukcesu, ale chcę też cię przeprosić za ten finał. Dziękuję organizatorom turnieju. Cieszę się, że mogłam tu wystąpić i wygrać. Dziękuję też tym, którzy mieli udział w tym zwycięstwie: Tomkowi Wiktorowskiemu i ojcu, który jest w Krakowie - powiedziała 23-letni Radwańska odbierając efektowny kryształowy puchar.
Dość jednostronny finał, trwający 62 minuty, był popisem skuteczności i konsekwencji krakowianki, która cały czas kontrolowała przebieg wydarzeń na korcie. Dobrze serwowała, wywierała presję przy returnie, starała się cały czas rozprowadzać rywalkę między narożnikami, a przede wszystkim rzadko psuła zagrania.
W sumie popełniła osiem niewymuszonych błędów, przy 36 po stronie Cibulkovej, które mnożyły się w miarę rosnącej frustracji po kolejnych przegrywanych gemach.
Polka zdobyła w Sydney 470 punktów do rankingu WTA Tour, w którym jest obecnie czwarta, a także premię w wysokości 117 tysięcy dolarów. Przed tygodniem triumfowała też w mniejszym turnieju WTA w nowozelandzkim Auckland (z pulą nagród 235 tys. dol.).
W sumie, w dziewięciu tegorocznych meczach, nie straciła jeszcze seta. Teraz uda się do Melbourne, gdzie w poniedziałek rusza wielkoszlemowy Australian Open. Będzie w nim rozstawiona z numerem czwartym, a na otwarcie spotka się po raz pierwszy ze startująca z „dziką kartą” Australijką Bojaną Babusic, 307. na świecie.