Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Będę się rozglądał za nowym klubem

Dwa tygodnie temu spotkałem się z działaczami Anderlechtu i powiedziałem, że do końca roku chcę mieć jasną deklarację, jakie są ich zamiary wobec mojej osoby.

Dwa tygodnie temu spotkałem się z działaczami Anderlechtu i powiedziałem, że do końca roku chcę mieć jasną deklarację, jakie są ich zamiary wobec mojej osoby. Jeżeli do końca grudnia nie zakomunikują mi, że chcą mi zaproponować kolejną umowę, to od stycznia będę się rozglądał za nowym klubem – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” Marcin Wasilewski, piłkarz Anderlechtu Bruksela i reprezentant Polski.

W meczu Pucharu Belgii z Mechelen, we wtorek, po raz pierwszy od dawna wyszedł Pan w pierwszym składzie Anderlechtu. Co się z Panem dzieje?
Przegrywam rywalizację o miejsce w składzie, chociaż ciężko nazwać to rywalizacją… No, ale dobrze, umówmy się, że przegrywam.

Skąd ta ironia? Coś innego decyduje o tym, że Pan nie gra?
Pozostawię to bez komentarza. Niech będzie, że jestem słabszy. Ale wciąż walczę. Jak tylko dostaję szansę, staram się udowadniać, że należy mi się miejsce w wyjściowej jedenastce. Na treningach też się nie obijam.

Słabszy od kolegów jednak Pan się nie czuje?
Na pewno nie.

Pana kontrakt z klubem wygasa w czerwcu 2013 r., a więc już za kilka miesięcy. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, będzie to Pana ostatni sezon w Anderlechcie?
Dwa tygodnie temu spotkałem się z działaczami i powiedziałem, że do końca roku chcę mieć jasną deklarację, jakie są ich zamiary wobec mojej osoby. Jeżeli do końca grudnia nie zakomunikują mi, że chcą zaproponować kolejną umowę, to od stycznia będę się rozglądał za nowym klubem.

Chciałby Pan dalej grać w Brukseli?
Mam dwójkę dzieci, rodzinę, nie mogę decydować o wszystkim jak kawaler, na ostatnią chwilę. A w Brukseli dzieciaki mają szkołę, od lat znamy miasto, więc nie mam nic przeciwko temu, żeby tu zostać. Anderlecht ma u mnie pierwszeństwo. Ale muszę znać prawdę: chcą mnie czy nie.

Dziś wie Pan cokolwiek?
Na razie nic. Żadnych konkretów. Ale zdaję sobie sprawę, jakie są czasy. Każdy klub woli zawodnika młodszego, na którym można kiedyś zarobić, dlatego biorę pod uwagę to, że mogę odejść. Na pewno nie będę się obrażał.

Myślał Pan o tym, w którym kraju mógłby Pan ewentualnie zagrać?
Raczej nie w Anglii, ona pozostanie już tylko w sferze marzeń. Znam swoją metrykę i nie wierzę, że uda mi się wyjechać na Wyspy. Ale jakaś zachodnia liga? Czemu nie? Oczywiście jeżeli zdrowie pozwoli. Ale na razie nie wiem, na czym stoję. Pewnie dopiero po nowym roku będę znał jakieś konkrety.

Kilka miesięcy temu mówiło się o Wiśle Kraków.
Obecnie nie ma tematu Wisły czy jakiegoś klubu z zagranicy. Jeżeli będzie trzeba wracać do kraju, bo nie będzie fajnych propozycji, to wrócę. Ale na razie nie skupiam się na tym przesadnie.

A gdyby ofertę złożyła Legia Warszawa? Wróciłby Pan, tak jak półtora roku temu Michał Żewłakow?
Na pewno nigdy nie powiem „nigdy”.

Obecnie w ligowej tabeli Anderlecht ma cztery punkty przewagi nad drugim Zulte-Waregem. Odejście z klubu po zdobyciu czwartego w Pana karierze mistrzostwa Belgii to byłoby coś.
Na razie nie ma co gdybać, bo w Belgii są przecież play-offy, więc nawet jeżeli wygramy sezon zasadniczy, to nie oznacza to właściwie niczego. Przecież niedawno w sezonie też byliśmy pierwsi, a później mistrzostwo zdobył Standard Liège.

Widziałem kilka meczów RSCA i przyznam, że nie widziałem zespołu, który mógłby wam zagrozić.
Na tę chwilę może to tak wyglądać, ale play-offy naprawdę są nieobliczalne. Dlatego trzeba utrzymać dyspozycję jak najdłużej, bo w końcówce wszystko może się zdarzyć.

Nie gra Pan w lidze, ale jest Pan za to zawodnikiem na poziomie Ligi Mistrzów. W tym sezonie wystąpił Pan już w eliminacjach do tych rozgrywek, a później w trzech meczach fazy grupowej.
To akurat mnie cieszy. Takie mecze jak te z Champions League to inny poziom niż liga. Wspaniałe przeżycie. Grałem z Milanem, Malagą, Zenitem…

Całość wywiadu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

NAJNOWSZE Sport