Czy pamięta Pan swój ostatni mecz w kadrze przeciwko zespołowi z Ameryki Południowej? (W maju 2006 r. Polska przegrała na Stadionie Śląskim 1:2, a Kuszczaka pokonał bramkarz gości Luis Enrique Martinez strzałem z niemal 100 m – przyp. red.).
Co to za pytanie?
Normalne?
Złośliwe!
Nieprawda, przypominam o tym, żeby Pan był lepiej skoncentrowany.
Na razie nie wiadomo, czy zagram, ale proszę się nie martwić, od tamtej pory zawsze uważam na wykopy kolegów. Popełniłem wtedy błąd, ale to się zdarza i trzeba z tym żyć.
Jak się Panu podoba w kadrze trenera Waldemara Fornalika?
Podoba mi się, tak jak zawsze mi się podobało. Reprezentacja to reprezentacja. To dla mnie świetny moment, żeby zaistnieć w kadrze. Jestem teraz w najlepszym wieku dla bramkarza. Mam już doświadczenie, podobnie jak kilku moich kolegów z kadry, którym bardzo dużo dało Euro 2012. W ostatnich meczach widać, że reprezentacja idzie w dobrym kierunku.
Gra na zapleczu Premiership to nie jest dla Pana degradacja?
To jest cholernie ciężka liga. Tutaj można stracić punkty z każdym – z liderem albo ostatnim zespołem w tabeli. To jest liga walki. Brighton ma bardzo fajny skład. Jesteśmy najbardziej hiszpańską drużyną w całej Anglii. Naprawdę gramy fajną techniczną piłkę.
Po niezłym początku ostatnio idzie wam jednak słabiej.
Coś się zepsuło, ale naprawdę mamy skład, który jest w stanie wywalczyć awans do Premiership. Nadal taki jest nasz cel. W piłce czasem tak bywa, że coś się zatnie. Nie strzeliliśmy kilku karnych, nie wykorzystaliśmy kilku sytuacji i stąd nasz spadek w tabeli. Różnice punktowe są jednak niewielkie. Trzeba przetrzymać ten słabszy czas i zacząć odrabiać straty. Przecież tak naprawdę to dopiero początek sezonu i wszystko może się jeszcze zdarzyć.
Do szczęścia brakuje tylko regularnych występów w kadrze.
Jak zawsze przyleciałem na kadrę po to, żeby zagrać. Czekam cierpliwie na swoją szansę. W końcu chciałbym wystąpić u trenera Fornalika i wierzę, że stanie się to właśnie w meczu z Urugwajem. Jestem pozytywnie zmotywowany.
Całość wywiadu z Tomaszem Kuszczakiem w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
