Największymi przegranymi wczorajszego głosowania w warszawskim hotelu Sheraton są Edward Potok i poseł PO Roman Kosecki.
– Nie było łatwo wygrać te wybory. Chcę podkreślić, że jestem prezesem wszystkich, którzy są tu na sali. Wszystkich 16 okręgowych związków, a nie tylko tych, które mnie poparły – zapewnił nowy prezes PZPN. Były gwiazdor Juventusu rozłożył wszystkich rywali na łopatki już podczas wystąpień kandydatów. Do minimum ograniczył bełkot o szkoleniu młodzieży i poprawie wizerunku związku. Mówił lekko i odwoływał się do wartości.
Ostatecznie zagrozić mógł mu tylko Edward Potok. Przedstawicielom betonu udało się nawet wybrać swojego przewodniczącego zjazdu, ale na niewiele to się zdało. Krzysztof Malinowski nieudolnie prowadził obrady, co jednak tylko wzmocniło pozycję Bońka.
Oprócz Potoka fatalnie piątkowy zjazd będzie wspominał także Roman Kosecki. Poseł Platformy Obywatelskiej mocno liczył na to, że wygra wybory. Jeszcze w czwartek w nocy odrzucił proponowaną koalicję z Bońkiem. Wszystkich szans pozbawiły „Kosę” plotki o nawiązaniu sojuszu z Potokiem.
Przypomnijmy, że cztery lata temu fotel prezesa sprzątnął „Zibiemu” sprzed nosa Grzegorz Lato. Teraz nic już nie przeszkodzi Bońkowi w zmianie klimatu wokół polskiej piłki. Z takiego obrotu spraw bardzo zadowolony jest Michel Platini. Szef UEFA obiecał ponoć Bońkowi, że w najbliższym czasie Polska otrzyma prawo organizacji młodzieżowych mistrzostw Europy oraz mistrzostw świata lub Europy kobiet.
Więcej w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"
