Jestem jednym z najbardziej konsekwentnych krytyków tego, co dzieje się w PZPN. To nie Związek odpowiada jednak za to, że na Stadion Narodowy, który miał kosztować miliard dwieście milionów, ostatecznie wydano dwa miliardy. Odpowiedzialny jest za to rząd. Przez pół roku opóźniało się otwarcie stadionu, murawa jest tak zła, że nawet w czasie Euro 2012 nie było możliwe przeprowadzenie treningu przed ćwierćfinałem Portugalia–Czechy, a dachu nie można zamknąć, kiedy jest to konieczne.
W sprawie Skandalu Narodowego widać jak w soczewce dwie charakterystyczne dla tej władzy cechy: totalny brak profesjonalizmu i propagandowe zaklęcia, które mają zwalić winę na wszystkich dookoła, byle samemu uciec od odpowiedzialności.
