Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Ostatni wysiłek pierogożercy

Uwielbiam pierogi pod każdą postacią. Ubolewam, że nigdzie poza Polską nie można ich dostać. Teraz muszę sobie dać jeszcze na wstrzymanie, bo przede mną ostatnie zawody.

Autor:

Uwielbiam pierogi pod każdą postacią. Ubolewam, że nigdzie poza Polską nie można ich dostać. Teraz muszę sobie dać jeszcze na wstrzymanie, bo przede mną ostatnie zawody. Potem zamierzam sobie trochę pofolgować – mówi Agnieszka Radwańska. Nasza najlepsza tenisistka najbliższe 10 dni spędzi w Polsce. To tutaj będzie szykowała się do ostatnich zawodów w sezonie.

Turniej Masters to tak naprawdę nieformalne mistrzostwa świata. Podczas zawodów w Stambule, które rozpoczną się 23 października, wystąpi osiem najlepszych zawodniczek tego sezonu. Agnieszka ma już pewne miejsce w czołówce, mimo że w ostatnim rankingu WTA spadła o jedną lokatę i zajmuje czwarte miejsce. – Masters to ukoronowanie całego roku ciężkiej pracy, bo punkty zaczyna się zbierać już w styczniu. Cieszę się, że wreszcie będę mogła trochę odpocząć przed tym turniejem. Wcześniej nie miałam takiej możliwości, bo do samego końca walczyłam, aby znaleźć się w elicie. Teraz wreszcie nie muszę nerwowo spoglądać w ranking i mam dwa tygodnie na odpoczynek i spokojny trening. Jak ten czas wykorzystam? Sama nie wiem. Bardzo rzadko zdarzają mi się tak długie przerwy. Norma to jeden, góra dwa dni. Dwa tygodnie brzmi dla mnie jak cała wieczność – mówi nasza najlepsza tenisistka.

Na pewno wskazany jest odpoczynek i relaks oraz podreperowanie zdrowia.

– Tak naprawdę przez cały sezon nie dokuczały mi żadne poważne urazy. To były jakieś tam niewielkie przeciążenia i naciągnięcia mięśni. Sezon był dla mnie bardzo wyczerpujący. Do Pekinu, w którym grałam ostatnie zawody, przyleciałam rano, a po południu już miałam pierwszy mecz. Jak przyznaje trener Wiktorowski, mocno podciągnęłam się od strony fizycznej. Efekty tego są takie, że pomimo wielu rozegranych turniejów nic poważnego mi nie dolega – kontynuuje Isia. Przez najbliższe trzy dni Radwańska zamierza odpoczywać. Później zabiera się już do ostrego treningu. – W Krakowie jak zawsze popracujemy razem z Ulką pod okiem mojego ojca. Przyjęliśmy ten system jakiś czas temu i on się sprawdził, więc nie ma sensu go zmieniać. Z Tomkiem Wiktorowskim jedziemy kilka dni wcześniej do Stambułu. Tam będziemy trenować już razem.

Radwańska nie stawia sobie żadnego celu w Masters. – Nie będę obiecywała, że wygram, bo to tylko sport. Mogę na pewno obiecać, że dam z siebie wszystko – deklaruje. Po tureckim turnieju krakowiankę czekają zasłużone wakacje. – Sezon dla tenisistki jest bardzo długi. Praktycznie przez 10 miesięcy jestem poza domem. Przez pierwsze dni będę czuła się trochę nieswojo, nie będę mogła znaleźć dla siebie miejsca – uważa krakowianka. Jak spędzi ten czas? – Na pewno pojadę gdzieś odpocząć, ale sporo czasu posiedzę też w Krakowie. Tak rzadko mam okazję być w domu, że aż szkoda by było jej nie wykorzystać. Ostatnio podpisałam kontrakt reklamowy z Amicą (producentem sprzętu AGD – przyp. red). Dostałam od nich wypasiony piekarnik, więc grzechem będzie nie spróbować swoich kulinarnych umiejętności. W gotowaniu nie jestem orłem, ale zamierzam trochę przetestować swoje siły. Co najbardziej lubię jeść? Zdecydowanie pierogi. A na drugim miejscu są czekoladowe muffiny.

Radwańska jak mało kto zasługuje na solidny odpoczynek. Rok 2012 to zdecydowanie najlepszy okres w jej karierze. – Przeżyłam wspaniałe momenty. Finał Wielkiego Szlema był moim wielkim marzeniem, które wreszcie się spełniło. Pierwszy raz w karierze byłam notowana na drugim miejscu w rankingu WTA, ale nic nie przyszło za darmo. Za mną 18 lat ciężkiej pracy na korcie – podsumowuje krakowianka.


Autor:

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

NAJNOWSZE Sport