W tej sytuacji absurd goni absurd. Obiekt Legii jest jednym z najnowocześniejszych i najbezpieczniejszych w Polsce. Od kilku lat nie zdarzył się na nim żaden groźny incydent. Stadion został wybudowany za pieniądze z budżetu miasta, by służyć warszawiakom, tymczasem właśnie derby stolicy nie mogą się odbyć w normalnej formie. Wszystko dlatego, że – wbrew przytoczonym wyżej faktom – policja do spółki z wojewodą zabrała się do zwalczania niepokornej Żylety (na której wprawdzie dochodzi do łamania ustawy regulującej przebieg imprez masowych, ale nie w skali, która uzasadniałaby takie sankcje).
Legia stoi pod ścianą. Z jednej strony wojewoda zapowiedział, że najdrobniejszy incydent będzie skutkował zamknięciem do końca rundy jesiennej jedynej trybuny, która zawsze zapełnia się do ostatniego miejsca, co przyniosłoby klubowi straty rzędu 1,5 mln zł. Z drugiej strony, wychodząc naprzeciw pozbawionym podstaw prawnych żądaniom policji, zakazuje kibicom organizowania opraw meczowych, zaostrza kontrole na bramach, co powoduje sprzeciw fanów. W rezultacie stadion przy Łazienkowskiej przypomina teraz beczkę prochu, przy której tysiące osób bawią się zapałkami.
Klub, obawiając się eskalacji protestu, w ubiegłym tygodniu wystąpił do Ekstraklasy SA o przeniesienie meczu na inny termin, ale organizator rozgrywek nie przychylił się do tego wniosku, ponieważ nie znalazł racjonalnych przesłanek ku temu. Kilka dni temu Legia poinformowała zatem Polonię, że nie zamierza wpuścić jej fanów na swój stadion. I w ten sposób dochodzimy do kolejnego absurdu – konsekwencjami konfliktu między kibicami Legii a zarządem tego klubu mają zostać obciążeni fani Czarnych Koszul, którym regulamin rozgrywek gwarantuje prawo do 5 proc. miejsc na stadionie (w wypadku obiektu Legii – 1548 biletów).
Oczywiście klub z Konwiktorskiej stanowczo sprzeciwił się tej decyzji i w merytoryczny sposób wykazał, że jest ona bezprawna. Po pierwsze bowiem nie zachodzą żadne przesłanki uzasadniające zastosowanie takich środków, po drugie Legia nie uzyskała do tego zgody organizatora rozgrywek, po trzecie wreszcie przekroczyła wymagany termin złożenia takiego wniosku.
W sukurs prezesowi Legii Piotrowi Zydze o dziwo przyszli... kibice Polonii. W niedzielę ich stowarzyszenie poinformowało, że niezależnie od decyzji, jaką w sprawie derbów i bezzasadnej decyzji klubu z Łazienkowskiej podejmie Ekstraklasa SA, fani Czarnych Koszul nie pojawią się na meczu. „Pomimo złożonego zamówienia nadal nie otrzymaliśmy biletów na piątkowe spotkanie. W związku z tym podjęliśmy decyzję o przerwaniu trwających zapisów, pomimo że na dzień dzisiejszy liczba zapisanych osób wyniosła już 1075” – napisano w oświadczeniu.
Podobne rzeczy dzieją się nie tylko w Warszawie. Kwestia wymaga więc szybkiego uregulowania. Wezwał do tego Ogólnopolski Związek Stowarzyszeń Kibiców, który zapowiada protest w całym kraju. Chce tego także Ekstraklasa SA, ponieważ polityka władz uderza w finanse klubów i zmniejsza atrakcyjność ligi. Jednak wszystkie apele na nic się zdadzą, dopóki w Polsce będzie prowadzona polityka państwa policyjnego, w którym opłacani z publicznych pieniędzy funkcjonariusze zamiast chronić stadiony, będą je zamykali. Na to jednak – po tym jak ponad rok temu rząd Donalda Tuska wydał wojnę kibicom – na razie nie ma nadziei.
