Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Eugen Polanski dla "GPC"

Jeżeli zajmiemy pierwsze miejsce w grupie, wygrywając zawsze po 1:0, to nikt nie będzie nas się czepiał. Natomiast jeżeli będziemy grali pięknie, ale nie awansujemy, to będą pretensje.

Autor:

Jeżeli zajmiemy pierwsze miejsce w grupie, wygrywając zawsze po 1:0, to nikt nie będzie nas się czepiał. Natomiast jeżeli będziemy grali pięknie, ale nie awansujemy, to będą pretensje. Dlatego przede wszystkim musimy być skuteczni – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” Eugen Polanski, reprezentant Polski i pomocnik FSV Mainz.

Przed reprezentacją Polski dwa spotkania inaugurujące eliminacje do mistrzostw świata w Brazylii – z Czarnogórą i Mołdawią. Jesteście w stanie zdobyć w nich sześć punktów?

Dowiemy się tego dopiero po meczach, ale moim zdaniem powinniśmy oba te spotkania wygrać. Będzie jednak trudno, szczególnie z Czarnogórą, bo gramy na wyjeździe, a to naprawdę dobry zespół.

Macie plan, jak pokonać Czarnogórców?
Przede wszystkim musimy skupić się na tym, żeby nie stracić bramki. Z przodu mamy przecież możliwości, żeby strzelać gole. W ogóle w tych eliminacjach powinniśmy grać tak, żeby z tyłu zawsze było zero. Solidna obrona to podstawa.

Reprezentacja Polski ma dziś taką defensywę?
Mam nadzieję, że przez te kilka dni zgrupowania w Gdańsku trener Waldemar Fornalik poustawia nas odpowiednio i okaże się, że mamy mocną obronę.

Czarnogóra i Mołdawia to nasi najbliżsi rywale, ale czekają nas także mecze z Ukrainą i przede wszystkim z Anglią.
Grupa nie jest łatwa, ale gramy o wszystko, czyli o pierwsze miejsce. Musimy mieć wiarę w zwycięstwo. Każde spotkanie na samym końcu eliminacji będzie się liczyło, bo może się okazać, że zabraknie punktu albo dwóch. Przyjdzie taki czas, że przegramy, ale należy zrobić wszystko, żeby tych porażek było jak najmniej. W każdym meczu musimy dawać z siebie maksimum. Zero fuszerki.

Spotkanie z Anglią będzie bardzo ważne dla Polaków. Wembley, pełen stadion, na boisku gwiazdy światowego formatu. Nie boi się Pan, że niektórzy zawodnicy mogą nie udźwignąć presji, tak jak w meczu z Czechami podczas Euro?
Nie, nie ma strachu. Wierzę w to, że mamy dobrą, silną psychicznie ekipę i damy radę. Bo nawet jeżeli będziemy słabsi i to przeciwnicy będą atakowali, to zawsze może trafić się jedna okazja, żeby wygrać, i musimy z niej skorzystać. Do tego trzeba stalowych nerwów.

Wie Pan, co należy zrobić, żeby w tych eliminacjach grać dobrze przez 90 min, a nie przez 45, jak np. w meczu z Grekami.
Prawda jest taka, że możemy teraz opowiadać w gazetach niestworzone rzeczy, a liczyć się będzie tylko to, co pokażemy na boisku. Dlatego skoncentrujmy się na tym, co będzie się działo podczas meczu.

Macie wystarczające umiejętności, aby awansować na mundial w Brazylii?
Wiemy, co umiemy, czego nie umiemy, znamy przecież siebie. Wierzę, że trener dobrze nas poustawia w tych spotkaniach. A jeżeli chodzi o styl, to kiedy zajmiemy pierwsze miejsce w naszej grupie, wygrywając zawsze po 1:0, to nikt nie będzie nas się czepiał. Natomiast jeżeli będziemy grali pięknie, ale nie awansujemy, to będą pretensje. Dlatego przede wszystkim musimy być skuteczni. I to niezależnie od tego, czy rywalizujemy z Anglią, czy z Mołdawią.

Po przegranych mistrzostwach Europy atmosfera w kadrze się nie popsuła?
Muszę powiedzieć, że kiedy poznałem drużynę, atmosfera była bardzo dobra, i ten stan cały czas się utrzymuje. Wszyscy wszystkich szanują – na boisku, w szatni, w hotelu, przy jedzeniu itd. Rozumiemy się naprawdę dobrze.

Jak w takim razie rozmawiacie z Perquisem i Obraniakiem?
Jak to jak? Po polsku! Chłopaki naprawdę dużo rozumieją, a jak czasami nie znają jakichś słów, to pytają po angielsku. Ludo na przykład robi bardzo dużo kawałów. A jak ktoś z niego zażartuje, to śmieje się, nawet jeżeli nic nie rozumie. Jest bardzo pozytywnie.

Całość wywiadu z Eugenem Polanskim w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Sport