Krakowianin będzie czwartym Polakiem, któremu przyjdzie bić się o mistrzowski pas wagi ciężkiej. Wcześniej ta sztuka nie udała się Andrzejowi Gołocie, Tomaszowi Adamkowi i Albertowi Sosnowskiemu. Marzenia dwóch ostatnich rozwiał Witalij Kliczko, starszy brat Władimira. – Wach to zupełnie inny bokser. Ma dużo lepsze warunki fizyczne. Tamci dwaj byli niscy i dużo lżejsi. Zwłaszcza Adamek, który wcześniej boksował w wadze cruiser – przekonywał Kliczko. Wach będzie pierwszym bokserem z lepszymi warunkami fizycznymi. – To dla mnie nowość i pewne utrudnienie. Ciężko mi znaleźć sparingpartnerów – żalił się Kliczko.
Zdaniem 33-letniego Wacha wzrost i zasięg ramion nie będą miały aż tak dużego znaczenia. Kiedy opowiadał o planach znokautowania utytułowanego rywala, między bokserami wywiązała się dyskusja. – Nigdy nie nastawiam się na nokaut, ale wiem, że muszę powalić Kliczkę na deski, bo inaczej przegram. A to bardzo ciężkie zadanie – odpowiadał Wach. Wtedy przerwał mu Ukrainiec. – Nie wiem, czy dobrze rozumiem, ale chcesz mnie znokautować – dopytywał. – Obawiam się tego, bo poprzedni bokser, którego wysłałem na deski, do dziś jest w szpitalu – powiedział Wach, zbierając oklaski od dziennikarzy. – Teraz możesz sobie wiele mówić, ale jak staniemy w ringu, sytuacja będzie wyglądała o wiele inaczej. Trochę smuci mnie to, że po raz kolejny słyszę o moim delikatnym podbródku i wizjach, jak leżę na deskach. Jak na razie kończy się na gadaniu – dodał pół żartem, pół serio Ukrainiec.
Pokonanie Kliczki byłoby ogromną sensacją i jawi się raczej jako mission impossible. Kliczko już jako amator radził sobie fantastycznie. – Mam bardzo duży sentyment do Warszawy. Jeszcze przed przejściem na zawodowstwo walczyłem w polskiej lidze bokserskiej w barwach Gwardii. Wygrałem wszystkie pojedynki – wspominał.
Na zawodowym ringu też może pochwalić się imponującym rekordem – 58 wygranych, w tym 51 przez KO. Tylko trzy razy przegrał. Po raz ostatni 10 kwietnia 2004 r. z Lamonem Brewsterem. Od tamtego czasu raz po raz bije kolejnych rywali, większość potyczek kończąc przed czasem. To powoduje, że ciężko znaleźć chętnych do spotkania z nim na ringu. – Prowadziliśmy równoległe negocjacje z kilkoma bokserami. U Mariusza zaimponowało nam to, że pieniądze nie były dla niego najważniejsze. Liczyła się szansa bicia się o mistrzostwo świata. Inni mówili – OK, może za rok lub dwa będziemy gotowi. To dla mnie niezrozumiałe. Zresztą boks to chyba jedyna dyscyplina na świecie, w której ktoś odmawia walki o mistrzostwo świata – relacjonował promotor Kliczki Bern Boente.
Walka odbędzie się w Hamburgu w obecności kilkunastu tysięcy kibiców. Jeszcze nie podjęto decyzji, która polska stacja przeprowadzi transmisję i czy będzie ona realizowana w systemie pay-per-view. Wiadomo, że sygnał ma trafić do 150 krajów.
