Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Nie podam ręki Smudzie

Ja już w żadnym zespole Smudy nigdy nie zagram. Trener nie potrafił porozmawiać ze mną jak facet, wyjaśnić sprawy, tylko uniósł się po kilku publikacjach w gazetach.

Autor:

Ja już w żadnym zespole Smudy nigdy nie zagram. Trener nie potrafił porozmawiać ze mną jak facet, wyjaśnić sprawy, tylko uniósł się po kilku publikacjach w gazetach. Zdecydował swoje i już. Nie pogodziłem się z tym do dziś – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” Sławomir Peszko, piłkarz Wolverhampton Wanderers i wielokrotny reprezentant Polski.

Roczne wypożyczenie do drugoligowego Wolverhampton Wanderers to Pana furtka powrotu do reprezentacji Polski?
Mam nadzieję. Jeżeli tylko zostanę powołany, na pewno przyjadę. Cieszę się bardzo, że jest nowy trener, i mam nadzieję, że sprawi, iż ta kadra będzie miała nowy styl. A właściwie, że będzie miała jakikolwiek styl, bo ostatnio nie było żadnego.

To sugestia uderzająca we Franciszka Smudę. Między Panem a nim to już chyba coś więcej niż tylko brak sympatii? 
Ja już w żadnym zespole Smudy nigdy nie zagram. Trener nie potrafił porozmawiać ze mną jak facet, wyjaśnić sprawy, tylko uniósł się po kilku publikacjach w gazetach. Zdecydował swoje i już. Nie pogodziłem się z tym do dziś.

Podacie sobie kiedyś ręce?
Może będzie kiedyś tak, że wyciągnę rękę, ale dziś nie mam zamiaru.

Bardzo Pan radykalny.
Oglądałem mecze naszej reprezentacji na mistrzostwach Europy i nie twierdzę, że zbawiłbym kadrę, ale mógłbym wejść nawet z ławki rezerwowych i zrobić dwie, trzy akcje, chociażby z Robertem Lewandowskim, z którym świetnie rozumiałem się w Lechu Poznań. To zawsze byłoby coś. Na pewno bym nie zaszkodził.

Jest już nowy selekcjoner, a więc dla Pana to nowe nadzieje.
Darek Dudka podpisał kontrakt z Levante, ja jestem już w Wolvers… A, jeszcze Boruc czeka. Nie ma klubu, ale myślę, że to kwestia kilku dni. Kilku zawodników może do reprezentacji wrócić. Jeżeli chodzi o mnie, jak na razie wydaje mi się, że przeprowadzka na Wyspy była dobrą decyzją.

W Wolverhampton korzysta Pan z taksówek?
Na razie nie mam innego wyjścia, bo muszę dojeżdżać na treningi. 

I nie ma Pan już problemów z nieuczciwymi taksówkarzami?
Nie mam żadnych zarzutów. Poza tym teraz nie martwię się już o cenę, a jedynie o to, czy na czas dojadę na miejsce. Przez dwa ostatnie tygodnie mieszkałem w hotelu, a za chwilę przenoszę się do domu pod Wolverhampton. I wciąż będę musiał korzystać z taksówek.

Początek w Anglii miał Pan całkiem niezły. Wskoczył Pan do pierwszego składu, zaliczył Pan też asystę przeciwko Barnsley.
Nie jest źle, ale nie zapalam się, bo mój problem polega na tym, że nie przygotowywałem się z całym zespołem na zgrupowaniu, tylko dołączyłem tuż przed rozpoczęciem sezonu. Teraz co prawda czuję się dobrze, ale pewnie w dłuższej perspektywie wyjdą jakieś tam braki.

Anglia czymś Pana zaskoczyła?
Gra się tu zupełnie inaczej niż w Niemczech. Wszystko dzieje się dużo szybciej, reagować musisz w ułamkach sekund. Jest duży nacisk na wysiłek fizyczny – bieganie, walkę w środku pola. Nie brakuje też słynnych długich piłek, czyli klasycznego kick&rush. Mimo wszystko po pierwszych meczach wydaje mi się, że dam sobie tu radę.

Nie boi się Pan ostrej, wyspiarskiej gry?
Nigdy nie cofałem nogi, więc ostra walka nie jest dla mnie czymś nowym. Poza tym chcę po prostu obsługiwać kolegów dobrymi dośrodkowaniami, takimi jak ostatnio. Mam też nadzieję, że oni nabiorą do mnie zaufania i zaczną podawać w sytuacjach, w których będę mógł zdobywać gole.

Całość wywiadu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Sport