Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Stadion Narodowy jak studnia bez dna

Jutro na Stadionie Narodowym odbędzie się kolejna wielka impreza. Tym razem zagrają na nim strażacy.

Autor:

Jutro na Stadionie Narodowym odbędzie się kolejna wielka impreza. Tym razem zagrają na nim strażacy. Narodowe Centrum Sportu zaprzeczyło doniesieniom prasy, jakoby stadion został im wynajęty za złotówkę, jednak odmówiło podania faktycznej kwoty wynajmu. Szefom NCS przyznano już premie w wysokości ponad 800 tys. zł za sukces budowy, która pochłonęła blisko 2 mld zł.

Stadion miał być gotowy w maju ub. roku i już od ponad roku miały tu się odbywać wielkie komercyjne imprezy, przynosząc ogromne wpływy. Na skutek skandalicznych, wielomiesięcznych opóźnień w budowie imprezy ruszyły dopiero po turnieju. Jutro odbędzie się darmowy festyn na Stadionie Narodowym dla blisko 50 tys. strażaków. „Super Express” podał, że stadion wynajęto za złotówkę. Zaprzecza temu dysponent stadionu. Według NCS wynajmujący ma pokryć wszystkie koszty: wynajmu powierzchni płyty i trybun, cateringu, ochrony, prac porządkowych, oświetlenia, telebimów itp. Zysk z imprezy ma iść do podziału.

Podczas gdy budżet, czyli my wszyscy, dopłacamy wciąż do Stadionu Narodowego, szefowie dysponującego nim NCS już zgarnęli górę pieniędzy. Ich miesięczne pensje wyższe są od tego, co dostaje prezydent czy premier. Ponadto za sukces w budowie stadionu zarządowi NCS należą się gigantyczne premie. W kontraktach dla Janusza Kubickiego przewidziano 435 tys. zł, a dla Roberta Wojtasia 390 tys. zł. Były prezes Rafał Kapler miał dostać 570 tys. zł, ale jego premię pod presją opinii publicznej wstrzymała minister sportu. Ten gest może zakończyć się wypłatą sumy jeszcze wyższej niż zapisana w umowie, bo podwyższonej o karne odsetki za zwłokę.

Ale nagrody w ramach NCS są i tak niższe od tego, co dostanie zarząd firmy PL.2012, która nadzorowała nasze przygotowania do Euro 2012. Z dokumentów wynika, że szefowie spółki mogliby dostać po blisko milion złotych na osobę. W biurze spółki dowiedzieliśmy się, że premie jeszcze nie zostały wypłacone, bo może się to stać nie wcześniej niż dwa miesiące po zakończeniu turnieju. Ich wysokość też nie jest w pełni gwarantowana, bo zależy od stopnia realizacji celów, który wynosił od 50 do 95 proc. Wynika stąd, że panowie powinni dostać po jakieś 700 tys. zł na głowę.

Narodowe Centrum Sportu w założeniu było powołane do budowy Stadionu Narodowego i po turnieju Euro 2012 spółka miała zostać zlikwidowana. Widząc, jak świetnie kręci się ta maszynka do wydawania państwowych pieniędzy, władze zmieniły jednak zdanie i teraz ma być podpisana nowa umowa. Zarzucono pomysł wybrania firmy zarządzającej stadionem w drodze przetargu. Dziś głównym problemem jest to, jak będą wypłacane pieniądze. Minister Mucha zapowiedziała, że zaoferuje zarządcom NCS nowe, „lepsze” kontrakty.

Aby taki gigant jak Stadion Narodowy zarabiał na siebie, w ciągu roku trzeba by na nim zorganizować co najmniej kilkanaście dużych imprez w pełni komercyjnych, bo sam koszt utrzymania areny to 30 mln zł rocznie. Według planów ok. 10 mln zł zysku ma przynieść stadionowi sprzedaż praw do nazwy areny.


Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Sport