Choć w turnieju olimpijskim szpadzistów w Londynie triumfował Wenezuelczyk Ruben Limardo Gascon, prawdziwą sensacją był jego rywal, reprezentujący Norwegię Bartosz Piasecki, który ku zaskoczeniu wielu komentatorów dotarł aż do finału, choć początkowo nikt nie wierzył w jego sukces.
- Trwa mój piękny sen. Przyjechałem do Londynu wygrać przynajmniej jedną, pierwszą walkę, a jestem już w finale. Zupełnie się tego nie spodziewałem – mówił przed finałem Bartosz Piasecki.
25-letni Bartosz, z wykształcenia informatyk, jest synem byłego reprezentanta Polski w szpadzie Mariusza Piaseckiego, który pod koniec lat 80. wyjechał do Norwegii. Najpierw pracował tam jako trener - klubowy i kadry narodowej, a obecnie pełni funkcję sekretarza generalnego tamtejszej federacji. Na co dzień Bartosz Piasecki trenuje pod okiem ojca w klubie Bygdo Fekteklubb w Oslo. Do tej pory największym sukcesem był brąz młodzieżowych ME w 2009 roku.
To nie jedyny polski akcent w turnieju szpadzistów, bo choć wszyscy polscy reprezentanci zawiedli, okazuje się, że złoty medalista Ruben Limardo, od kilku lat trenuje w Gliwicach i reprezentuje ten klub na arenie krajowej i międzynarodowej. W rankingu światowym jest 13.

