W pierwszym secie Polacy walczyli z wicemistrzami Europy praktycznie punkt za punkt. Później biało-czerwoni nieco się pogubili i ostatecznie pierwszy set zakończył się wygraną Włochów 25:21.
W drugiej partii polscy siatkarze grali już bez żadnych kompleksów i znaleźli słaby punkt we włoskiej obronie. Groźne przestały być również zagrywki jednego z najbardziej doświadczonych zawodników w ekipie Włoch Luigiego Mastrangelo. Co ciekawe punkt zdobył nawet libero polskiej reprezentacji, co nie zdarza się w siatkówce zbyt często. Drugi set Polacy zakończyli ze stanem 25:20.
Znacznie bardziej wyrównana była trzecia partia i nawet wówczas, gdy wydawało się, że przy stanie 18:15 Polacy powinni odskoczyć, Włosi szybko potrafili odrobić straty. Gdy przewaga stopniała do jednego punktu trener Anastasi postanowił wziąć przerwę. To najwyraźniej poskutkowało, bo biało-czerwoni wygrali 25:23.
Ostatni set nie pozostawił Włochom żadnych złudzeń. Polacy byli drużyną lepszą w każdym elemencie. W pewnym momencie biało-czerwoni wypracowali kilkupunktową przewagę, którą sukcesywnie powiększali. Do samego końca Polacy nie dali już dojść do głosu rywalom, a mecz zakończył as serwisowy Bartosza Kurka. Biało-czerwoni wygrali 25:14, a cały mecz zakończył się wynikiem 3:1.
We wtorek biało-czerwoni o godz. 12.30 czasu warszawskiego zmierzą się z Bułgarami, z którymi spotkali się 7 lipca w półfinale Ligi Światowej i zwyciężyli 3:0.

