Trudno o bardziej wyrazistą ilustrację, jakie skutki przynosi prorosyjska polityka PO. Rozumowanie moskiewskiej władzy jest jasne: jeśli ktoś ci się przymila, to znaczy, że jest słaby i można go kopnąć w twarz. A potem oskarżyć o to, że przy użyciu twarzoczaszki próbował złamać nogę miłującemu pokój sąsiadowi. Wtedy będzie musiał tłumaczyć i płaszczyć się przed tobą jeszcze gorliwiej. Czy ktoś ma wątpliwości, że w wypadku liderów PO i salonów III RP ta zasada znów zadziała?
