Minister Mucha powiedziała przedwczoraj, że Lato obiecał jej, iż poda się do dymisji, jeśli biało-czerwoni nie wyjdą z grupy. – Nigdy takie słowa nie padły z moich ust. Na pewno nie zrezygnuję ze stanowiska, bo nie ma to najmniejszego sensu. A ministrowie premiera Tuska niech lepiej zajmą się swoimi resortami, a nie pozarządowym stowarzyszeniem. 26 października są wybory nowych władz. Decyzję o mojej przyszłości podam 5 lipca – twierdzi Lato, unikając jak ognia deklaracji, czy będzie się ubiegał o reelekcję.
A jego notowania w związku rosną. Michel Platini jest bardzo zadowolony z przebiegu mistrzostw w Polsce i na Ukrainie. Tuż po finale w Kijowie szef UEFA zdecyduje, jak duży bonus przypadnie obu krajom. – Na pewno otrzymamy 8 mln euro za start w turnieju plus dodatkowe 2–5 mln euro w zależności od oceny przebiegu turnieju przez UEFA – zdradził.
Jeśli nota będzie wysoka, to szef PZPN będzie miał mocną kartę przetargową zarówno przed działaczami, jak i przed opinią publiczną. To właśnie odpowiednie poprowadzenie Polski przez Euro było jego głównym zadaniem. Lacie nie można też niczego zarzucić w sprawie organizacji przygotowań biało-czerwonych. Federacja spełniała wszystkie zachcianki trenera i sztabu. Piłkarze latali klasą biznes, mieli dwa zgrupowania w świetnych warunkach w Turcji i Austrii i do dyspozycji jeden z najlepszych hoteli w Warszawie. PZPN wydał na to ok. 12 mln zł. – Nigdy w historii polska reprezentacja nie miała stworzonych takich warunków – podkreśla Lato.
Prezes Lato odniósł się także do zarzutów Jakuba Błaszczykowskiego. Kapitan reprezentacji Polski miał pretensje do prezesa PZPN, że piłkarze mieli problemy z dostaniem biletów dla rodzin. – 4 czerwca kadrowicze otrzymali do podziału 286 biletów na spotkanie z Grecją, 302 z Rosją i 291 na Czechy. Każdy piłkarz dostał do ręki po 8 wejściówek. Zawodnicy mogli też się ubiegać o pulę dodatkową, ale była ona uzależniona od tego, ile dodatkowych miejsc przyzna nam UEFA – ripostuje Lato.
W najbliższym czasie szefa PZPN czeka wybór nowego trenera kadry. – Spotkałem się ze Smudą. Oznajmił mi, że już nie chce pracować z reprezentacją. Do końca sierpnia ma ważny kontrakt i do tego czasu będzie otrzymywał pensję. Jednak już zaczynamy szukać nowego selekcjonera, już teraz – dodaje.
Faks w PZPN już rozgrzał się do czerwoności. – Od poniedziałku wpłynęło kilkanaście ofert z całego świata. Na razie nie jestem w stanie powiedzieć, jakiego trenera wybierzemy. Na pewno nie będzie tak, że postawimy na selekcjonera tymczasowego. Nikt się na to nie zgodzi. Kontrakt z trenerem podpiszemy do końca eliminacji mistrzostw świata 2014. Za wcześnie mówić, czy będzie to Polak, czy trener z zagranicy – kończy, dodając, że wymarzonym przez niego scenariuszem byłoby objęcie kadry przez Jacka Zielińskiego. – Tak jest w Niemczech, że kadrę bierze asystent. Ten system tam się sprawdza.
