To dobrze, że w ćwierćfinale zagracie z Portugalią?
Dla mnie rywal nie ma żadnego znaczenia. W tej fazie turnieju możemy grać z każdym.
W pierwszym meczu Euro reprezentacja Czech została rozgromiona przez Rosję 1:4, ale to wy, a nie Rosjanie, cieszycie się z awansu do ćwierćfinałów. Trwa wasz piłkarski sen.
Nie uważam, że to sen. W trudnych i kryzysowych sytuacjach warto zachować spokój – udowodniliśmy to. Mieliśmy świadomość, że porażka z Rosją to tylko pierwsze spotkanie i przed nami jeszcze sześć punktów do zdobycia. Siłą naszej drużyny jest doświadczenie i odpowiedni charakter. Dzięki tym cechom zachowaliśmy kontrolę.
Awans Czech jest zaskoczeniem?
Nie dla mnie. Wiedziałem, że możemy tego dokonać.
Jest Pan bardzo pewny siebie.
My graliśmy w kwalifikacjach do mistrzostw, natomiast jeżeli popatrzymy na dwa ostatnie lata Polaków, to oni rozgrywali tylko mecze sparingowe. I tu była nasza przewaga. Zdarzały się nam spotkania, w których musieliśmy się bronić, w których musieliśmy atakować itd., i te doświadczenia zadecydowały o tym, że wygraliśmy.
Gol Giorgosa Karagounisa w meczu Grecji z Rosją podziałał motywująco?
Nie przykładałbym do tego większej wagi. W pierwszej połowie Daniel Kolář, który grał na mojej pozycji, nie prezentował się najlepiej. Ustawiał się za wysoko. Nie mógł dojść do piłki. W drugiej połowie zaczął się cofać, rozdzielać piłkę i dzięki temu wprowadziliśmy nerwowość w szeregi polskiej drużyny. Dan pokazał, że jest bardzo dobrym zawodnikiem. I nie sądzę, że gol Karagounisa miał wpływ na jego postawę.
Całość wywiadu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
