Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Smuda czyli minimalizm

Przegrać w piłce, przegrać w sporcie, to tak jak przegrać w polityce- to się zdarza. Z porażek trzeba wyciągać wnioski. Porażki irytują, ale najbardziej irytuje udawanie, że nic się nie stało.

Autor:

Przegrać w piłce, przegrać w sporcie, to tak jak przegrać w polityce- to się zdarza. Z porażek trzeba wyciągać wnioski. Porażki irytują, ale najbardziej irytuje udawanie, że nic się nie stało.

Zarówno ze strony polityków, jak i trenerów, czy samych sportowców. To, co najbardziej wkurza, to owe „wyjaśnienia”, choćby ostatnio Franciszka Smudy, który powiedział - jak cytuje dzisiejsza prasa - że nasz udział w Euro 2012 „kończymy, ale z klasą” (!) oraz „bez blamażu”... Dodał zdziwionym dziennikarzom, że bez blamażu, bo nie było „po 0-4, 0-5”.
Cóż, teraz wiem czemu na Euro 2012 ponieśliśmy klęskę: bo trener Smuda był minimalistą i ten minimalizm wszczepił swoim piłkarzom. „Polacy, nic się nie stało” – tak mógłby śpiewać dziś na całe gardło Franek Smuda, który- jak wiadomo- „czyni cuda”...

Minimalizm Smudy jest być może, szerzej, typowo polskim minimalizmem. Tyle, że efekt jest skrajnie żenujący. Bezradnego trenera, który nie wie co zrobić, żeby pomóc drużynie i bezradnie miota się przy linii bocznej żal było oglądać. Jeszcze bardziej żal słuchać jego wypowiedzi.

Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Sport