Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Remis komunikacyjny w kryterium ulicznym

Prowokacja kremlowska związana z przemarszem kibiców przez Warszawę odbyła się zgodnie z przewidywanym przez analityków „Gazety Polskiej” scenariuszem.

Autor:

Prowokacja kremlowska związana z przemarszem kibiców przez Warszawę odbyła się zgodnie z przewidywanym przez analityków „Gazety Polskiej” scenariuszem. Były sowieckie flagi, bolszewickie czapki, a parę dni wcześniej we Wrocławiu nawet żołnierz specnazu świetnie uchwycony w nagraniu z pobicia polskiego stewarda.

Nie sądzę, aby przebieg wtorkowych zamieszek był zaskoczeniem dla kogokolwiek. Spodziewał się ich Wszechrosyjski Związek Kibiców (vide: dyskusje w rosyjskim internecie) i jego przywódca – partyjny kolega Władimira Żyrinowskiego. Spodziewali się ich kibice, policja, politycy rządzący i polska opozycja, wreszcie spodziewały się moskiewskie władze, które „w trybie pilnym” wysłały tuż przed meczem do Warszawy swojego doradcę do spraw praw człowieka i wolności obywatelskich, dyskretnie informując świat, że stanowisko takie w ogóle istnieje.

Kremlowska prowokacja

Obserwacja ruchów strony rosyjskiej w związku z Euro 2012 wskazuje na istnienie szerokiej operacji propagandowej związanej z tym turniejem. Podsumujmy: zakwaterowanie reprezentacji w hotelu Bristol, wniosek o przemarsz z początku motywowany obchodami Dnia Rosji, prowokacyjne wypowiedzi rosyjskiego ministerstwa sportu dotyczące używania komunistycznej symboliki, oficjalne delegacje kibiców składające wieńce przed warszawskimi pomnikami krasnoarmiejców, wreszcie rozmowa telefoniczna Putina z Tuskiem. Każdy z tych deklaratywnie koncyliacyjnych gestów w istocie obliczony był na wywołanie jeśli nie oburzenia, to co najmniej poczucia niesmaku wśród Polaków, zwłaszcza tych, którzy domagają się zdecydowanego kursu polskiej polityki wobec Rosji.

Tak zdefiniowana prowokacja z pewnością może przynieść korzyści polityczne rządzącej obecnie Rosją grupy „oficerów FSB wysłanych do rządu z misją przejęcia władzy” – jak to wdzięcznie określił ponad 10 lat temu sam Władimir Putin. Każdy głos krytyczny względem rosyjskich gestów może być sprawnie przedstawiony jako odrzucenie wyciągniętej przyjaznej ręki, każdy głos sprzeciwu względem przemarszu zorganizowanych grup kibiców przez Warszawę – jako próba ograniczenia demokratycznych swobód i wolności, a każda krytyka ostentacyjnego hołdowania sowieckiej armii, która zniewoliła Polskę na ponad 70 lat – jako niewdzięczność „wyzwolonego” względem „wyzwoliciela”. Że żadna z tych propagandowych klisz nie będzie zgodna z rzeczywistością? Nie ma to żadnego znaczenia. W Polsce nikomu nie trzeba tłumaczyć, jakie skojarzenia wywołują kałmuckie hordy (vide: nagranie z pobicia Wojciecha Muchy) na ulicach naszej stolicy. Tak samo jak w Rosji nikomu nie trzeba tłumaczyć, co naprawdę ma oznaczać rozpostarcie na trybunach warszawskiego stadionu gigantycznej flagi sektorowej z napisem „This is Russia”. Ta część przekazu kierowana jest do wewnątrzrosyjskiej opinii publicznej.

Cele prowokacji

Symbolika, która jest tradycyjnie częścią kagebistowskiej szkoły propagandy i prowadzenia międzynarodowych sporów, jest w tym konflikcie nie do przecenienia, jednak Euro 2012 ma wymiar imprezy globalnej. Warto więc się zastanowić, jakie są komunikacyjne cele obserwowanych działań rosyjskich z punktu widzenia szerszego niż sprawy polsko-rosyjskie.

Równocześnie z przygotowaniami do „marszu kibiców” organizacje opozycyjne względem obecnej ekipy na Kremlu przygotowywały zaplanowaną również na 12 czerwca 2012 r. serię demonstracji pod nazwą Marsz Milionów. Niezależnie od stopnia kontroli, którą oficjalne czynniki mają nad ruchem Aleksandra Nawalnego, dziesiątki tysięcy Rosjan nigdy do tej pory nie protestowały na ulicach Moskwy przeciwko fałszerstwom wyborczym i autorytarnej władzy. Każda z manifestacji odbija się szerokim echem w międzynarodowych mediach, wytrącając Putinowi z ręki argument o jego wysokim poparciu oraz o „specyfice” rosyjskiej demokracji, tak często wykorzystywany na arenie międzynarodowej przez Rosję w grze o interesy globalne.

W tym sensie zamieszki z Rosjanami w roli ofiar świetnie nadają się do odwrócenia uwagi od kłopotliwych aresztowań rodzimych opozycjonistów i dziesiątków tysięcy ludzi protestujących pod hasłem „Rossija bez Putina”. Obserwacja czołówek serwisów informacyjnych wskazuje, że jeśli odwrócenie uwagi było celem prowokacji, to celu tego zrealizować się nie udało.

W tych dniach zachodnie agencje informacyjne podawały trzy informacje dotyczące Rosji: o opozycyjnym Marszu Milionów, o napięciach politycznych w związku z rosyjskim wsparciem dla reżimu Asada w Syrii oraz o zamieszkach z udziałem Rosjan w Warszawie. Warto zauważyć, że każda z tych informacji związana jest z próbą odbudowy imperialnego kursu w polityce zagranicznej Kremla i tak też jest prezentowana w zachodnich mediach. W wypadku konfliktów blisko-wschodnich rola Rosji jest kluczowa. To tam w tej chwili koncentruje się geopolityczna uwaga świata. Doniesienia o szykanach, które spotykają rosyjskich obywateli w państwie UE i NATO, mają więc dla Moskwy wygodny wymiar propagandowy poprzez sam fakt obecności w międzynarodowym przekazie komunikacyjnym kreowanym przez media elektroniczne i agencje informacyjne Zachodu.

Smoleńsk w tle

Z drugiej strony symptomatyczne jest, że światowe media zauważyły wtorkowe zamieszki, zanim zrobiły to stacje nadwiślańskie, co jednak w całej tej sytuacji najważniejsze – w przeciwieństwie do polskich mediów – przywołały katastrofę smoleńską jako tło napiętych stosunków pomiędzy Polską a Rosją. Informację takiej treści podało BBC, Sky News, Reuters oraz większość agencji informacyjnych akredytowanych w Polsce.

„New York Times” swoją warszawską korespondencję zatytułował „Mecz z Rosjanami z gorzkim spojrzeniem na historię”, przywołał w niej kwestię smoleńską i postulaty prowadzących akcję informacyjną Solidarnych 2010. W tym sensie przekaz z Warszawy jest ze wszech miar korzystny dla środowisk, którym zależy na umiędzynarodowieniu sprawy smoleńskiej, jest więc zgodny z polską racją stanu.

Ten rozkład akcentów wskazuje, że wizerunkowe kryterium uliczne, jakie zorganizowali na ulicach Warszawy Rosjanie z pomocą warszawskiego magistratu zakończyło się remisem. Przynajmniej do tej pory. Jak bowiem wynika z postawy portalu RussiaToday.com, należy spodziewać się kolejnych starć. Na swoim Twitterze ta propagandowa tuba Kremla prowokowała w czasie zajść uczestników, podając „niepotwierdzone informacje o śmiertelnym ranieniu kibica rosyjskiego”. To wyraźnie wskazuje, że operacja trwa. Obserwujmy zatem jej rozwój.



Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Sport