Broniący tytułu Hiszpanie rozpędzają się. Po remisie z Włochami (1:1) na inaugurację, w czwartek szybko pozbawili złudzeń Irlandczyków. Już w czwartej minucie prowadzenie zapewnił im desygnowany tym razem do pierwszego składu Fernando Torres. Kolejne gole padły po przerwie, a na listę strzelców wpisali się David Silva, ponownie Torres i Cesc Fabregas.
Tym razem mistrzowie świata nie mieli podstaw, by narzekać na zbyt suchą trawę na gdańskim stadionie. O to, by cały czas była nawadniana zadbała... aura. Przez cały mecz padał deszcz.
Irlandia po dwóch porażkach (wcześniej 1:3 z Chorwacją) straciła szanse na grę w ćwierćfinale. To pierwsza drużyna, która żegna się z turniejem, choć czeka ją jeszcze mecz z Włochami.
Do Gdańska zjechało około 35 tys. kibiców z zagranicy, głównie z obu grających krajów, ale też z Holandii, Niemiec, Chorwacji i Rosji. Dominowali Irlandczycy, których było około 20 tys. Mimo wysokiej porażki, do końca chóralnymi śpiewami dopingowali swój zespół, a później podziękowali mu za walkę.
