Pani Marszałek Ewa Kopacz, uznała widocznie, że sejmowa samochodowa flotylla będzie w kwestii Euro 2012 neutralna i, że nie ulegnie emocjom i nastrojom milionów Polaków. Dziwne? Dziwne. A może i nie dziwne…
Kto ma co na samochodzie, to doprawdy jego prywatna sprawa. Można mieć Polskę w sercu, niekoniecznie mieć oflagowany samochód, ale skoro tysiące obywateli Rzeczypospolitej manifestuje solidarność z drużyną narodową, to chyba sygnał dla wybranego prze z tychże obywateli parlamentu, żeby na taki gest – doprawdy drobny – się zdobył. Decyzję, żeby na biało-czerwono udekorować służbowy samochód podjął Wicemarszałek Sejmu RP z PiS - Marek Kuchciński. Ale była to jego prywatna inicjatywa, a nie decyzja Marszałek Sejmu czy Prezydium.
Cóż, w przypadku pani minister Kopacz jakże aktualne jest stare polskie porzekadło: „Tak krawiec kraje, jak mu materii staje”.