Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Zaczynamy!

Po dwóch i pół roku przygotowań czas na prawdziwy test. Dziś reprezentacja Polski ma swój start na mistrzostwach. Na początek gramy z Grekami.

Autor:

Po dwóch i pół roku przygotowań czas na prawdziwy test. Dziś reprezentacja Polski ma swój start na mistrzostwach. Na początek gramy z Grekami. Cel jest jeden – wygrana, ale jak przyznają nasi kadrowicze, najważniejsze, aby nie stracić bramki.

Polacy będą musieli rozgrywać piłkę, bo Grecy schowają się za podwójną gardą. – Od wielu lat słyną z takiego prowadzenia gry. W meczu z nami na pewno będą ze spokojem czekali na swoje szanse – mówi Krzysztof Warzycha, były piłkarz Panathinaikosu Ateny. Ważne, aby biało-czerwoni jako pierwsi nie stracili gola. Odrabianie strat idzie nam bardzo opornie. Za kadencji Franciszka Smudy, jeśli jako pierwsi traciliśmy bramkę, nigdy nie wygrywaliśmy meczu. Po raz ostatni taka sztuka udała się nam prawie pięć lat temu w spotkaniu z Kazachstanem. – Wiadomo, że defensywa to podstawa, ale ja nie chciałbym być najlepszym piłkarzem w naszej drużynie – śmieje się Wojciech Szczęsny.

Pomimo ciągłych problemów z obroną w tym roku jeszcze nie straciliśmy bramki. Podobnym bilansem na świecie może się pochwalić tylko Zambia. Ale defensywa Greków to też ich silny punkt. W eliminacjach nie przegrali ani jednego meczu i stracili zaledwie pięć goli. – To najważniejszy mecz, liczy się tylko wynik, styl nas nie obchodzi. Musimy wyjść na boisko i zmiażdżyć rywala. Oczywiście będzie ciężko, ponieważ Grecy z ostatnich 20 meczów przegrali tylko jeden – mówi Dariusz Dudka, który dzisiejsze spotkanie rozpocznie na ławce rezerwowych. Podstawowy skład reprezentacji Polski nie będzie się różnił od tego, który rozpoczynał poprzednie mecze. Franciszek Smuda stawia na zgranie zespołu. – Wychodzimy z założenia, że robienie korekt tylko po to, aby zaskoczyć przeciwnika, będzie mniej korzystne dla nas ze względu na mniejsze zgranie, które nas osłabi. Już lepiej, żeby Grecy znali skład. Ważne, aby nasza gra była urozmaicona, nie może być przewidywalna – mówi asystent selekcjonera Jacek Zieliński.

Ostatnio z Grekami grało się nam bardzo dobrze. Z trzech meczów wygraliśmy dwa, jeden zremisowaliśmy. Dobre wspomnienia ma zwłaszcza Ludovic Obraniak. W 2009 r. strzelił naszym dzisiejszym rywalom dwa gole. – Doskonale pamiętam ten mecz i moje bramki. Mam nadzieję, że w piątek w Warszawie wynik będzie podobny. Indywidualne wyczyny nie są jednak szczególnie istotne. Najważniejsze, żebyśmy wygrali, niekoniecznie po moich trafieniach – dodaje Francuz z polskim paszportem.



Więcej na temat Euro 2012 w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Sport