Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Pojedynek miliarderów

Tegoroczny finał Ligi Mistrzów pod wieloma względami będzie wyjątkowy. Po raz pierwszy zagra w nim drużyna, która będzie gospodarzem finałowego meczu.

Autor:

Tegoroczny finał Ligi Mistrzów pod wieloma względami będzie wyjątkowy. Po raz pierwszy zagra w nim drużyna, która będzie gospodarzem finałowego meczu. O bilety aplikowało ponad pół miliona kibiców, a na murawie spotkają się dwa kluby warte łącznie ponad trzy miliardy złotych.

Jeszcze nigdy w historii Ligi Mistrzów nie zdarzyło się, aby finalista był jednocześnie gospodarzem meczu finałowego. Ten niewątpliwy atut w sobotnią noc będzie po stronie piłkarzy Bayernu Monachium, którzy na Allianz Arenie „podejmą” drugiego finalistę – Chelsea Londyn. Monachium na kilka dni stanie się centrum światowego futbolu. Do miasta zjeżdżają już tysiące kibiców, a wśród nich gwiazdy: aktorzy, piosenkarze, politycy oraz słynni sportowcy, m.in. Sven Hannawald i Władimir Kliczko. – Obstawiam 2:1 dla Niemców – zdradził bokserski mistrz.

Finał i wszystko, co dzieje się dookoła niego, imponują pod każdym względem. Kilkaset tysięcy kibiców wyraziło chęć obejrzenia meczu na Alianz Arenie (monachijski stadion niestety ma „tylko” 69601 miejsc siedzących). W gronie szczęśliwców znajdzie się ponad 2 tys. dziennikarzy, którzy będą relacjonowali to spotkanie do prawie 200 krajów!

– Ten mecz to marketingowe mistrzostwo świata. Niewiele jest imprez jednodniowych, które wzbudzają tak wielkie zainteresowanie całego świata. Mecz będzie transmitowany dosłownie wszędzie, a pieniądze, które zarobi na nim UEFA, będą niewyobrażalnie wielkie – mówi nam Mariusz Rzeczkowski, pracownik agencji marketingu sportowego Polish Sport Promotion.

Jeżeli mówimy już o finansach – Niemcy i Anglicy to dwie zupełnie odmienne filozofie prowadzenia klubu. Na jednym biegunie jest rosyjski oligarcha Roman Abramowicz, który w Londynie szasta milionami euro na lewo i prawo, bez względu na to, czy drużyna przynosi dochody czy nie, kupując nawet piłkarzy bez konsultowania tego z aktualnym szkoleniowcem (tak było w wypadku Andrija Szewczenki i Fernanda Torresa). Po drugiej stronie są działacze Bayernu: Uli Hoe­ness, Karl-Heinz Rummenigge i do niedawna Franz Beckenbauer, którzy wyznają żelazną zasadę, że wydać można to, co wcześniej się zarobi.

Dlatego właśnie w Monachium nie obawiają się nawet trzęsienia ziemi, natomiast odejście z londyńskiego klubu rosyjskiego miliardera oznaczałoby smutny koniec potęgi Chelsea. Na to jednak się nie zapowiada. – Zespół co prawda jest uzależniony od Romana, ale on tak bardzo pokochał futbol, że ciężko mi sobie wyobrazić, żeby miał się wycofać. Dodatkowo teraz, kiedy klub ma wielką szansę na Ligę Mistrzów – wyjaśnia „Gazecie Polskiej Codziennie” Avram Grant, trener, który z Chelsea grał w finale Ligi Mistrzów w 2008 r. przeciwko Manchesterowi United.

W sobotnią noc wiele będzie zależało od portugalskiego arbitra Pedra Proenkę, który poprowadzi finał LM. W tym sezonie Ligi Mistrzów sędziował już trzy mecze grupowe i 1/8 finału pomiędzy Interem i Olympique Marsylia. Proenca będzie także arbitrem podczas Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie.

Oba zespoły to także prawdziwe kopalnie złota. Wszyscy piłkarze Chelsea według fachowego niemieckiego portalu Transfermarkt.de warci są ok. 380 mln euro. Kadra FC Hollywood, jak nazywani są zawodnicy z Monachium, osiągnęła wartość ok. 360 mln euro. Łącznie daje to ok. 750 mln euro, czyli ponad 3 mld zł! Najdroższymi zawodnikami są Fernando Torres z Chelsea (35 mln euro) oraz Mario Gomez i Frank Ribbery z Bayernu (obaj po 42 mln euro).

Natomiast jedynym zawodnikiem w obu zespołach, który bezpośrednio zna rywala, jest gwiazdor Bayernu Arjen Robben. Holender bronił barw Chelsea przez trzy sezony, zanim via Real Madryt trafił do Bawarii. – Anglię wspominam dobrze, ale na boisku liczył się będzie tylko Bayern. Zapewnimy kibicom wspaniałe przedstawienie – bojowo zapowiada Holender.

Na murawie może zabraknąć jednak kilku gwiazd m.in. Johna Terry’ego, Branislava Ivanovicia, Raula Meirelesa, Ramiresa i Garego Cahilla. Niewiele lepiej ma się kadra Bayernu, z której za kartki wypadli Holger Badstuber, Luiz Gustavo i David Alba. Bardzo niepewny jest też występ leczącego kontuzję Daniela van Buytena. 

Bez względu na absencje niemiecko-angielski finał zapewni kibicom moc wrażeń. Wszystko wyjaśni się już w sobotę o godz. 20:45. Mecz pokaże platforma n (kanał nSport) i Polsat.


Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Sport