Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Siatkarze po 10 latach pokonali Brazylię

Polscy siatkarze wygrali w Toronto z Brazylią 3:2 (25:22, 27:25, 25:27, 22:25, 15:12) na inaugurację Ligi Światowej.

Autor:

Polscy siatkarze wygrali w Toronto z Brazylią 3:2 (25:22, 27:25, 25:27, 22:25, 15:12) na inaugurację Ligi Światowej. To pierwsze zwycięstwo biało-czerwonych nad Canarinhos w meczu o punkty od 10 lat. Wcześniej w grupie B Kanada pokonała Finlandię 3:0.



Polska: Piotr Nowakowski (12), Michał Winiarski (17), Zbigniew Bartman (20), Michał Kubiak (12), Łukasz Żygadło, Marcin Możdżonek (11) i Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Michał Ruciak, Bartosz Kurek (1), Jakub Jarosz (10).

Brazylia: Wallace de Souza (26), Sidao (9), Lucas Saatkamp (12), Ricardo Garcia (2), Dante Amaral (16), Mauricio (4) i Sergio Dutra (libero) oraz Bruno Rezende (2), Theo Lopes, Rodrigao, Thiago Alves (10).
 



Canarinhos do spotkania podeszli bez dwóch podstawowych zawodników - legendarnego Giby i atakującego Vissotto. Obaj pozostali w kraju, by leczyć kontuzje.

Ostatnie zwycięstwo o punkty nad wicemistrzami olimpijskimi z Pekinu Polacy odnieśli pod wodzą Waldemara Wspaniałego 10 lat temu. Przed wylotem z Warszawy podopieczni Andrei Anastasiego zapowiadali ostrą walkę i nieodpuszczenie żadnego z meczów.

"Canarinhos dominowali nad nami dekadę. Czas teraz odwrócić karty historii i rozpocząć w Toronto okres, w którym to my przez kolejne dziesięć lat będziemy zwyciężać" - mówił przed podróżą do Kanady atakujący polskiej kadry Zbigniew Bartman.

I od pierwszego seta wzięli sobie do serca swoje słowa. Początek rywalizacji może na to nie wskazywał, ale z minuty na minutę biało-czerwoni grali coraz lepiej. Był moment w początkowym secie, że przegrywali nawet trzema punktami (14:17), ale nie zdeprymowało ich to.

Do pierwszego remisu (21:21) doszło przy serwisie Michała Ruciaka, który chwilę wcześniej pojawił się na parkiecie. Walka zakończyła się dwoma udanymi dla Polaków "kiwkami" - najpierw skuteczny były Michał Winiarski, a później Bartman, co dało triumf 25:22.

Druga partia rozpoczęła się bardzo podobnie. Brazylijczycy odskoczyli na dwa, a czasami nawet na trzy punkty (10:13). Jednak brązowi medaliści mistrzostw Europy znacznie wcześniej zdołali doprowadzić do wyrównania (18:18). To był dobry omen dla polskich kibiców, którzy licznie przybyli do hali Ricoh Coloseum.

Biało-czerwoni grali jak w transie, co dało im dwupunktową przewagę 24:22. Po raz pierwszy na boisku pojawił się Bartosz Kurek. Miał podwyższyć blok, ale się pomylił. Zatrzymany był również Bartman i nagle zrobiło się 24:24. Udało się im jednak wykorzystać czwartą piłkę setową 27:25 i wyjść na prowadzenie w meczu 2:0.

Brazylijczykom podcięło to skrzydła, a Polacy nabrali pewności siebie i poczuli, że to spotkanie można wygrać. W trzeciej partii wydawało się, że zwycięstwo ani przez chwilę nie jest zagrożone. Od początku mieli przewagę, która urosła nawet do trzech punktów (16:13). Gdy końcowy triumf był na wyciągnięcie ręki nagle zrobił się remis 22:22. Biało-czerwoni doprowadzili jednak do dwóch piłek meczowych, ale żadnej z nich nie zdołali wykorzystać. Ostatecznie Brazylijczycy wygrali 27:25.

To podbudowało zespół Bernarda Rezende w trzeciej partii. Wyrównana walka trwała do stanu 18:18. Wówczas Canarinhos pokazali, że nie przez przypadek zdominowali w ostatnich latach siatkarskie parkiety. Nie pomogła nawet dobra postawa Jakuba Jarosza, który w ataku zmienił Bartmana. W decydujących momentach zawiedli Winiarski i Kurek, którzy uderzali w aut. Efekt - 25:22 dla rywali.

O wyniku meczu musiał rozstrzygnąć tie-break. Niesamowicie zaprezentowali się w nim Polacy. Szybko doprowadzili do wyniku 9:3 i się zacięli. Nie potrafili znaleźć recepty na zagrywkę Sidao. Tablica świetlna pokazała 9:8 i zrobiło się nerwowo. Niemoc przełamał Winiarski, który zdobył punkt na 10:8. Biało-czerwoni przejęli ponownie kontrolę nad grą i po raz pierwszy od dziesięciu lat mogli cieszyć się ze zwycięstwa 3:2.

Najskuteczniejszym zawodnikiem meczu był Wallace de Souza - 26 pkt. W zespole Andrei Anastasiego najczęściej punktował Zbigniew Bartman - 20.

Oba zespoły rozgrywki Ligi Światowej traktują jako etap przygotowań do najważniejszej tegorocznej imprezy - igrzysk olimpijskich. Awans wywalczyli sobie w grudniu w Pucharze Świata w Japonii.

Drugie spotkanie, z Finami, biało-czerwoni rozegrają w nocy z soboty na niedzielę. Początek o godz. 2 polskiego czasu.

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane