Pięknie zakończył Pan ten sezon Bundesligi.
Jak prawdziwy mężczyzna (śmiech).
Strzelił Pan dwie bramki, dwie dołożył Robert Lewandowski i Borussia rozgromiła Freiburg 4:0.
Takie zwycięstwo dodaje smaczku, bo rzadko się zdarza, że polscy piłkarze nastrzelają aż tyle bramek. Dodatkowo wszyscy w Niemczech byli przekonani, że po tym, jak zdobyliśmy dwa tygodnie temu mistrzostwo, odpuścimy, a my ostatnie dwa mecze jednak zagraliśmy na maksimum. Udowodniliśmy, że nie zależy nam tylko na wynikach, ale i na stylu.
W szatni Borussii aż roi się od reprezentantów Niemiec. Hummels, Schmelzer, Goetze czy Schuerrle poczuli respekt?
Z tego, co widziałem, to nogi im się jeszcze nie trzęsły (śmiech). Przeciwko Freiburgowi to my byliśmy w roli głównej, ale wcześniej bywało różnie. Nie będę więc teraz odlatywał w kosmos. Poza tym Niemcy znają nasze umiejętności i możliwości, więc bramka czy dwie nie zmienią ich zdania o nas. Ale ja będę powtarzał bez przerwy, że ważniejszy od naszych goli, jest zespół.
Zespół macie wyjątkowy.
Tak, i to pod wieloma względami. Przede wszystkim drużyna jest świetnie dobrana charakterologicznie, bardzo ambitna i pracowita. W tym sezonie pobiliśmy rekord Bayernu Monachium w liczbie zdobytych w trakcie sezonu punktów. Dodatkowo tylko w tej rundzie wygraliśmy piętnaście meczów! Robi wrażenie.
To już drugi sezon, kiedy razem z Borussią Polacy rozdają w Bundeslidze karty. Będzie też trzeci?
No nie wiem…
Opuszcza Pan Dortmund czy jednak nie?
Rozmowy trwają. Jest zainteresowanie ze strony klubu, mam ofertę i muszę się zdecydować. Nie jest też tak, że nie mam innych propozycji, bo są, ale chciałbym wszystko zrobić w ciszy. Do Euro nie będę podejmował konkretnych decyzji. Chcę po prostu grać w piłkę.
Jest Pan jednak bliżej czy dalej Borussii?
Zostawmy ten temat. Nie chcę robić dookoła siebie szumu i zamieszania. Jakieś propozycje z kilku lig mam, więc muszę wszystko dokładnie przemyśleć i wtedy zdecyduję. W Dortmundzie jest mi bardzo dobrze, więc mam twardy orzech do zgryzienia.
Podobnie jak Lewandowski, którym interesują się podobno Manchester City i Bayern Monachium.
Robert ma swojego menedżera i on na pewno dba o jego interesy. O tym transferze powinniście rozmawiać z Robertem.
Porozmawiajmy teraz o reprezentacji Polski. Trener Franciszek Smuda ogłosił niedawno szeroką kadrę na Euro. Zgodnie z zapowiedziami, zabrakło w niej miejsca dla Sławomira Peszki. Próbował Pan przekonywać trenera…
Nie próbowałem. Nie było tak, jak pisała prasa.
Jak więc było?
Kiedy dowiedziałem się o całej sprawie, to powiedziałem, że jeżeli znajdę jakieś argumenty, które będą przemawiać za Sławkiem, to wstawię się za nim i będę go bronił u Smudy. Niestety argumentów za nim nie znalazłem…
A argument, że Peszko był już po meczu i miał wolne nie przemawia do Pana?
To prawda, że Sławek miał swój prywatny czas, ale jako reprezentant Polski nie powinien dopuścić do tego, żeby ktoś zamknął go w izbie wytrzeźwień. Powtórzę: jeżeli miałbym argumenty, żeby Sławka bronić, zrobiłbym to. Ale nie miałem. Rozmawiałem z trenerem Smudą i powiedziałem mu to, co teraz tobie.
Całość wywiadu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
