W wywiadzie zamieszczonym w internetowym wydaniu tygodnika „Der Spiegel”, Kożara powiedział, że jeżeli umowa stowarzyszeniowa UE z Ukrainą nie dojdzie do skutku z powodu sporu o Julię Tymoszenko, to ucierpią na tym poważnie stosunki gospodarcze między Berlinem a Kijowem.
- Bez umowy Niemcy będą miały ograniczone możliwości dostępu do ukraińskiego rynku. Niemieccy producenci stracą na tym - ostrzegł polityk, odpowiedzialny w Partii Regionów za sprawy zagraniczne.
Według Kożary niektórzy politycy na Zachodzie mają „bardzo osobiste” podejście do sprawy Tymoszenko. Ukraiński polityk przypomniał, że Niemcy popierały siły polityczne zaangażowane w 2004 r. w masowe demonstracje na Ukrainie, które doprowadziły do zwycięstwa wyborczego Wiktora Juszczenki i porażki obecnego prezydenta Wiktora Janukowycza.
Kożara wyraził nadzieję, że UEFA nie weźmie udziału w „politycznych kłótniach” w UE. W czwartek przedstawicielstwo UE w Kijowie poinformowało, że wszyscy unijni komisarze podzielają stanowisko szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso, i tak jak on nie przyjadą na imprezy związane z Euro 2012 na Ukrainie.
Jak podkreślił „Der Spiegel”, prezydent Janukowycz nie wypowiedział się na razie na temat konfliktu. Zdaniem Kożary o bojkocie ze strony UE „nie może być mowy”. Stwierdził on, że to prywatna decyzja unijnych urzędników.
Apele o bojkot tej części turnieju, która odbędzie się w ukraińskich miastach, pojawiły się po informacjach o pobiciu przebywającej w więzieniu Tymoszenko, największej przeciwniczki prezydenta Janukowycza. 20 kwietnia, protestując przeciw takiemu traktowaniu, opozycjonistka ogłosiła głodówkę.
Tymoszenko została skazana w ubiegłym roku na siedem lat pobytu w kolonii karnej za nadużycia związane z podpisaniem umowy gazowej z Rosją w 2009 r.
