Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Euro będzie wielkim sukcesem

Nawet gdyby wszystkie stadiony były stutysięcznikami, nie wszyscy mogliby obejrzeć mecze na żywo.

Autor:

Nawet gdyby wszystkie stadiony były stutysięcznikami, nie wszyscy mogliby obejrzeć mecze na żywo. Ale pamiętajmy, że są jeszcze strefy kibica i „Piąty stadion", który reklamuję – mówi Zbigniew Boniek w rozmowie Arturem Szczepanikiem.

Jak Polska jest postrzegana we Włoszech i innych krajach. Ma Pan wielu znajomych wśród piłkarzy, trenerów, kibiców. Czy oni obawiają się, że Euro w Polsce może się nie udać?
O Polsce wszyscy mówią tylko dobrze. Każdy zauważa, że jesteśmy krajem, który bardzo szybko się rozwija. Problem jest w tym, że my sami źle mówimy o naszej ojczyźnie. Czy ktoś pamięta, jak cztery lata temu wyglądało Euro w Klagenfurcie? Tam było szczere pole i w tych ziemniakach zrobili parkingi dla kibiców. A stadion? Do 15-tysięcznika dostawiono kolejne 15 tys. przenośnych trybun, które dzień po meczach rozmontowano. Wszyscy byli dumni i zadowoleni. A my mamy naprawdę piękne obiekty w Warszawie i Gdańsku. Stadion we Wrocławiu też robi wrażenie. Trochę gorzej prezentuje się stadion w Poznaniu, ale tylko dlatego, że nie jest to nowy obiekt, ale przebudowany stary stadion. Ludzie przyjadą i zobaczą, jakie mamy ładne obiekty. Będą mogli coś dobrego zjeść, coś dobrego wypić, poznać fajnych ludzi, pobawić się w fajnych dyskotekach. Porównajmy jeszcze lotnisko w Klagenfurcie z tym, co mamy w Gdańsku czy we Wrocławiu – to jest jak niebo i ziemia. Nie wiem, dlaczego mamy mieć jakiekolwiek kompleksy?

A na boisku?
Lewandowski, Piszczek, Błaszczykowski i Szczęsny na pewno nie będą mieli żadnych kompleksów. Wyjechali z Polski i grają w drużynach, które odnoszą sukcesy. Mamy trzech mistrzów Niemiec. To nie są chłopaki, którzy gdzieś w polskiej lidze grają o utrzymanie. Nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów. Gdyby nas po II wojnie światowej nie sprzedano, to Polska byłaby traktowana tak jak Niemcy czy Wielka Brytania. To do nas by przyjeżdżali. Warszawa była nazywana Paryżem Wschodu, była stolicą kultury itd. Teraz wracamy do tego. Naprawdę nie mamy się czego wstydzić.

PZPN ogłosił, że za każde zwycięstwo w grupie piłkarze reprezentacji Polski dostaną do podziału 500 tys. euro. Zdobycie tytułu to 3,75 mln euro. Za Pańskich czasów o takich premiach nawet nie mieliście co marzyć…
Ja słyszałem, że każdy piłkarz dostanie też 15 tys. euro startowego. Mnie ciekawi, co to znaczy. Dziennikarze powinni drążyć ten temat. Czy dostanie tę kwotę każdy, kto wyjdzie na boisko, czy także rezerwowi. Czy trener też dostanie pieniądze? Premie powinny być przyznawane za wynik – co najmniej awans do II rundy. Według mnie w reprezentacji Polski nie gra się po to, żeby zarabiać pieniądze. PZPN powinien je lepiej przeznaczyć na budowanie infrastruktury, promocję piłki i na szkolenie młodzieży. Nie powinno się płacić zawodowcom. W Korei też kłócono się o premie. Piłkarze dostawali 10 tys. dol. startowego, a potem mieli dostać premie za awans do II rundy, do której, jak wiadomo, nie weszli. Teraz więc pytam, co będzie, jeśli nie wyjdziemy z grupy na Euro 2012? Za co wtedy zapłacimy piłkarzom? Za niewykonaną pracę? To tak, jakby iść do krawca, zamówić garnitur i zapłacić najpierw za jeden rękaw, potem za drugi, następnie za jedną nogawkę, a na koniec nie dostać całego garnituru, bo krawiec zbankrutował. I co? Kto by wyszedł zadowolony? Na pewno nie ja, bo nie miałbym garnituru. Na miejscu tych chłopaków, którzy w klubach zarabiają naprawdę dobre pieniądze, nie chciałbym tego startowego. Powinni się umówić i powiedzieć: dajcie te pieniądze na trenerów, żeby te wszystkie orliki nie stały puste. Premie powinny być, ale za wykonane zadanie. Za jakieś ustalone cele.

Wybiera się Pan na mecze Euro 2012? Wielu kibicom nie udało się kupić wejściówek.
Nawet gdyby wszystkie stadiony były stutysięcznikami, nie wszyscy mogliby obejrzeć mecze na żywo. Ale pamiętajmy, że są jeszcze strefy kibica i „Piąty stadion", który reklamuję. Tam w fajnej atmosferze i dobrym towarzystwie można oglądać i przeżywać mecze. Przyznam, że ja sam nie będę na wszystkich meczach na stadionie. Chętnie natomiast z grupą znajomych i przyjaciół oglądam piłkę w takich miejscach, jak strefa kibica czy dobry lokal, w którym można zjeść, napić się coca-coli albo innego orzeźwiającego napoju i podyskutować o meczu. Naprawdę w takich miejscach jak strefa kibica można poczuć atmosferę mistrzostw równie dobrze jak na stadionie.

Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Sport