Niedawno razem z Zenitem Kazań pokonał Pan w finale Ligi Mistrzów Skrę Bełchatów. Gratulujemy, bo Zenit to dziś najlepszy zespół w Europie.
Zdecydowanie tak. Po drodze do finału wyeliminowaliśmy Trentino Volley, które w Lidze Mistrzów w ciągu trzech lat wygrywało trzykrotnie, i to był dowód na to, że jesteśmy w wielkiej formie. Na samym końcu uporaliśmy się ze Skrą, która była wyjątkowo trudnym rywalem.
Dlaczego?
Skra ma nie tylko świetnych siatkarzy – jak Mariusz Wlazły czy Michał Winiarski – ale grała u siebie, w hali, którą świetnie zna, przy wspaniałej publiczności. Ale to my wygraliśmy, więc jesteśmy najlepsi!
Polscy kibice stworzyli w łódzkiej Atlas Arenie coś magicznego?
Gdybym był tu pierwszy raz, pewnie stałbym teraz w wielkim szoku i nie wiedziałbym, co powiedzieć. Mówię szczerze, bo to, co zrobili Polacy, przekracza wszelkie wyobrażenia.
Czy nasi kibice są najlepsi?
Nawet nie zdaje Pan sobie sprawy, jak wiele zespołów z Rosji i z innych lig europejskich chciałoby mieć na co dzień taki doping. I to nie tylko w dobrych chwilach, kiedy zespół wygrywa, ale szczególnie w momencie, kiedy jest gorzej. Byłem w Polsce jako reprezentant USA, więc znam ten styl kibicowania i dla mnie to nic nowego, ale mogę powiedzieć to z pełnym przekonaniem: doping Polaków w Łodzi był unikatowy na skalę światową. Dla mnie gra w takich warunkach to czysta przyjemność.
Występując w Rosji, taka przyjemność raczej nie będzie Pana spotykała często.
Rosja to inna siatkarska kultura. Tam, podobnie jak w USA, ten sport nie jest tak bardzo popularny jak w Polsce. Ale gra w Rosji ma też inne zalety.
Pieniądze?
Między innymi. I chociażby możliwość wygrywania Ligi Mistrzów.
W tym roku w Londynie odbędą się igrzyska olimpijskie. Polacy zdobyli już kwalifikację. Będziemy jednymi z faworytów?
Z pewnością tak. W ostatnich latach Polska grała w finale mistrzostw świata, była mistrzem Europy, świetnie prezentowała się w Lidze Światowej. Wasza drużyna należy do światowej czołówki i to nie ulega żadnej wątpliwości. Dlatego też będziecie zespołem, z którym będą się liczyły wszystkie reprezentacje świata. Ale z drugiej strony igrzyska to specyficzny turniej, który rządzi się swoimi prawami, więc ciężko prorokować, czy dziś górą będzie zespół A, czy B.
Całość wywiadu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
