Przed tym sezonem Jan Furtok, niegdyś wicekról strzelców Bundesligi, powiedział, że jest Pan w stanie pobić jego 20-bramkowy rekord goli strzelonych przez Polaka w lidze niemieckiej. Dziś wydaje się, że to już tylko formalność. Ma Pan na swoim koncie 19 trafień.
Pamiętam, jak po moim debiutanckim sezonie połowa Niemiec mówiła: Lewandowski jest chyba za słaby na Borussię, ma za małą skuteczność, nie strzela wielu bramek. Wtedy błyszczał Paragwajczyk Lucas Barrios, wszyscy byli w niego zapatrzeni, a ja występowałem na pozycji, która – delikatnie mówiąc – nie była moją ulubioną. Dziś na szczęście wywalczyłem sobie miejsce w podstawowym składzie i dzięki temu mam okazje do strzelania.
W tabeli strzelców prowadzi jednak Mario Gomez. Dziś na stadionie w Dortmundzie zagra Pan przeciwko najlepszemu napastnikowi Bundesligi. Kto będzie górą?
Najlepiej by było, gdyby po meczu Mario nadal miał na koncie 25 trafień, a my o trzy punkty więcej. W takim wypadku będę mógł powiedzieć, że jestem z siebie zadowolony.
Pan z Bayernem jeszcze nie przegrał. Ba, odkąd jest Pan w Borussii, to Bawarczycy nie zdobyli w meczach z Wami nawet punktu.
Rzeczywiście mierzyliśmy się trzy razy i za każdym razem zwyciężaliśmy. Mam nadzieję, że teraz też tak będzie. Lubię grać przeciwko Bayernowi. Zawsze dobrze mi idzie w tych meczach.
Zanosi się na to, że po drugim sezonie będzie Pan miał na koncie drugie mistrzostwo z Borussią. Trudno będzie tam Panu coś więcej osiągnąć. Może czas na transfer do lepszego klubu, bo przecież wciąż słychać o zainteresowaniu Panem Bayernu, a nawet Manchesteru City.
Ktoś coś napisał i każdy chce wiedzieć, kiedy Lewandowski pójdzie do Manchesteru. A ja mogę tylko powiedzieć to, co jest pewne – do lata zostaję w Borussii. Później będzie czas i możliwość zastanowienia się nad wszystkim. W sprawie transferu do Monachium faktycznie ktoś kontaktował się z Czarkiem Kucharskim, moim menedżerem, ale zdecydowaliśmy, że zostaję w BVB. Teraz niczego nie chcę komentować.
Całość wywiadu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
