Kto jest Pana faworytem do zwycięstwa na mistrzostwach świata w lotach?
Przez cały sezon śledzę wszystkie skoki, nawet te z treningów i kwalifikacji. Jak są zawody, nie odchodzę od telewizora. I muszę przyznać, że obecnie nie ma jednego, zdecydowanego faworyta mistrzostw świata. Jest grupa trzech Norwegów, zawsze groźni są Austriacy i Niemcy. Wspaniałym „lotnikiem” jest Słoweniec Robert Kranjec. Jeśli trener Tepes puści go w dobrych warunkach, to na pewno nie cofnie się przed dalekim lotem.
Na co stać Kamila Stocha?
Nie jestem głupi i wiem, że Kamil może zdobyć medal. Stoch potrafi przeskoczyć wszystkich nawet o 10 m. Przeszedł najlepsze szkoły treningu – fińską, austriacką i polską. Jest inteligentny, zna się na robocie. Wydaje mi się jednak, że w mediach czasami przedwcześnie robi się z niego króla. Kolega mi powiedział, że widział w telewizji, jak Stoch stwierdził: „Ja już swoje zrobiłem w Zakopanem i teraz się bawię…”. Mam nadzieję, że to tylko żarty i Kamil do każdego startu podchodzi z pełną mobilizacją. Liczę na niego!
Przed rokiem Adam Małysz skoczył rekordowe 230,5 m na Vikersundbakken. Ile do tego wyniku mogą dołożyć jego następcy w reprezentacji?
Adam Małysz to był świetny „lotnik”, zawsze skakał po 210–220 m. Ale po tych wszystkich przebudowach skoczni w Vikersund, jeśli nasi nie pobiją rekordu Polski, to będzie obciach i wstyd! W Vikersund można latać na 240 m, a nawet 250 m. Uważam, że Żyłę stać na pobicie rekordu Małysza. To jest nieobliczalny ryzykant.
Całość rozmowy z Wojciechem Fortuną w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"
