Wstępne szacunki mówiły, że w fazie grupowej Euro przyjedzie 470-710 tys. osób. Może ich być tylko około 200 tys.
– Po wstępnych deklaracjach organizacji kibicowskich musimy dokonać korekt w przewidywanych liczbach kibiców – przyznaje Dariusz Łapiński ze spółki PL.2012 odpowiedzialny za projekty związane z kibicami.
Według najnowszych szacunków w każdym dniu meczu rozgrywanego przez reprezentację Czech we Wrocławiu ma się pojawić 10-12 tys. czeskich kibiców. W podobnej liczbie na występy swoich drużyn przyjadą Rosjanie, Chorwaci i Irlandczycy. Najniższa frekwencja zapowiada się podczas meczów Włochów, Hiszpanów i Greków – maksymalna liczba kibiców tych drużyn w dniu spotkania nie przekroczy 5 tys. osób - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna".
Nawet jeśli przemnożymy maksymalną liczbę kibiców w dniu starcia, to i tak wynik będzie kilkukrotnie niższy niż pierwotne założenia mówiące np., że Czechów w sumie przyjedzie między 150 a 240 tys., Rosjan – nawet 100 tys., a mniej chętnie jeżdżących za swoją drużyną Hiszpanów czy Włochów – ok. 60 tys.
– Nie zostały jeszcze przeprowadzone rozmowy ze wszystkimi zrzeszeniami kibiców. Dlatego należy oczekiwać większych liczb niż obecnie deklarowane – pociesza się Mikołaj Piotrowski, dyrektor ds. komunikacji w spółce PL.2012.
Podobne problemy ma Londyn, organizator igrzysk olimpijskich 2012. Liczba gości, wstępnie obliczona na 1 mln, dziś skurczyła się do 380 tys. Do Aten w 2004 r. miało przyjechać 105 tys. gości – było ich 43 tys.